sobota, 31 grudnia 2016

PODSUMOWANIE 2016



Rok 2016 właśnie dobiega końca, dlatego czas podsumować, to co wydarzyło się na blogu w trakcie jego trwania oraz wyznaczyć sobie cele na 2017 rok. Mam wrażenie, że osiągnęłam bardzo wiele. Nie spodziewałam się tak ogromnego zainteresowania moimi treściami. Liczę także, że mój blog podwoi albo potroi swoje wyniki w 2017 roku.

~*~

GARŚĆ STATYSTYK

Bloga prowadzę od końca marca. Od tego czasu udało mi się:

* opublikować 144 posty, w tym:
- 82 recenzje,
- 62 postów około książkowych.
* uzyskać 20.048 wyświetleń i 1.429 komentarzy
* zdobyć 81 obserwatorów bloga i 108 followersów na FB
* przeczytać 94 książek
* rozpocząć współpracę z wydawnictwami: Oficynka, SQN i IUVI.


TOPKI

Top 5 najlepszych książek 2016 roku (kolejność przypadkowa):












1. G. R. R. Martin "Gra o Tron" 
2. R, Mróz Cykl "Parabellum" (link, link, link)
4. R. Foryś "Gambit Hetmański"
5. M. Mitchell "Przeminęło z wiatrem"


Top 3 najgorszych książek 2016:



1. M. Pomiećko "Trauma"
2. A. Sapkowski "Sezon Burz"
3. J. Green "Szukając Alaski"


Top 3 ulubionych autorów 2016:






1. Remigiusz Mróz
2. G. R. R. Martin
3. Felix J. Palma


Top 5 najpiękniejszych książek 2016:








1. Ilustrowane wydanie "Gry o Tron"
2. "Trylogia Wiktoriańska"
3. "Gambit Hetmański"
4. "Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu"
5. Cykl "Królowie Przeklęci"


5 najpopularniejszych wpisów na moim blogu z ubiegłego roku (kryterium: wyświetlenia):

3. "Harry Potter i Czara Ognia" - recenzja ekranizacji
5. "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" - recenzja ekranizacji

Jednym słowem: Potter rządzi na moim blogu! ;D


PLANY NA 2017 ROK

Moje sukcesy bardzo mnie uskrzydliły i zachęciły do dalszej pracy, dlatego mam sporo planów na nadchodzący czas. W 2017 roku chciałabym:

*przeczytać co najmniej 100 książek,
*osiągnąć 50 tysięcy wyświetleń,
*uzyskać 150 obserwatorów na blogu i 300 followersów na FB,
*otrzymać kolejne współprace z wydawnictwami,
*opublikować 200 postów,
*pojawić się na przynajmniej jednych Targach Książki i poznać, jak najwięcej z Was;D

A jakich treści możecie się spodziewać w 2017 roku? 

Na pewno masy recenzji - nie mam zamiaru zwalniać tempa, choć przestrzegam, że może się ich pojawić odrobinę mniej w okolicach maja, gdyż piszę wtedy maturę. Pojawią się także ciekawe TAGi, recenzje filmów oraz chciałabym rozpocząć nowy cykl, ale na razie nie zdradzę więcej szczegółów:) Pod koniec mara Przewodnik Czytelniczy będzie obchodził swoje pierwsze urodziny:)

~*~

To już wszystko na dziś i w tym roku. Ja z całego serca życzę Wam wszystkiego najlepszego, zdrowia i wielu sukcesów. Życzę również szampańskiej zabawy i pysznego szampana na najważniejszej imprezie w roku;)

Pozdrawiam i do zobaczenia w 2017!
A.

PODSUMOWANIE GRUDNIA 2016

Witam Was bardzo serdecznie na moim blogu:) Dziś prezentuję Wam podsumowanie grudnia, który był bardzo zakręconym miesiącem.
Mimo drobnych opóźnień udało mi się opublikować wszystko, co planowałam. Jeszcze raz Was za wszystko przepraszam.

A więc zaczynajmy! Zapraszam do lektury:)

~*~
WPISY
W trakcie grudnia pojawiło się:


* 17 RECENZJI

I. J. K. Rowling "Harry Potter i Zakon Feniksa"  [10/10]
II. R. Mróz "Zaginięcie" [10+/10]
III. S. Pennypacker "Pax" [9.5/10]
IV. F. J. Palma "Mapa chaosu" [10/10]
V. J. K. Rowling, J. Thorne i inni "Harry Potter i Przeklęte Dziecko" [5/10]
VI. M. Loureiro "Apokalipsa Z. Gniew Sprawiedliwych" [8/10]
VII. S. King "Lśnienie" [10/10] + mini recenzja ekranizacji
VIII. G. R. R. Martin "Gra o Tron" [10+/10]
IX. A. Siatecki "Postrzelony" [7/10]
X. A. Sapkowski "Pani Jeziora" [7/10]
XI. T. Lee "Potomkowie" [9/10]
XII. N. K. Jemisin "Piąta Pora Roku" [9/10]
XIII. R. Mróz "Rewizja" [10/10]
XIV. S. Meyer "Księżyc w Nowiu" [5/10]
XV. A. Siatecki "Porąbany" [6/10]
XVI. D. Mitchell "Atlas Chmur" [10/10]
XVII. A. Sapkowski "Sezon Burz" [4/10]


* 6 POSTÓW OKOŁO KSIĄŻKOWYCH



Filmowe Ekranizacje:

Inne:



~*~
OSIĄGNIĘCIA
Blog rozwija się w świetnym tempie.

LICZBA ODSŁON: 20.048
LICZBA KOMENTARZY: 1.429
Dziękuję z całego serca
za Wasze zaangażowanie!


~*~
CO PLANUJĘ
W ciągu stycznia pojawi się 18 wpisów (choć ich liczba może się powiększyć o niezapowiedziane treści), a będą się one ukazywały w takich dniach:


Recenzje:

02.01 J. K. Rowling "Harry Potter i Książę Półkrwi"
03.01 O. Bowden "Czarna Bandera"
06.01 R. Riordan "Big Red Tequilla"
09.01 G. R. R. Martin "Starcie Królów"
11.01 O. Bowden "Pojednanie"
15.01 R. Mróz "Immunitet"
17.01 T. Canavan "Gildia Magów"
21.01 T. Mafi "Dotyk Julii. Trylogia"
22.01 S. Twardoch "Morfina"
23.01 S. Meyer "Zaćmienie"
27.01 B. Sanderson "Z mgły zrodzony"
29.01 R. Mróz "Ekspozycja"


Wpisy Około Książkowe:

05.01 Filmowe Ekranizacje - Zmierzch
10.01 Książkoholiczka w kinie - Łotr 1
13.01 Pechowa 13 - Trzynaście ulubionych par książkowych
19.01 Szkolny TAG Książkowy
25.01 Filmowe Ekranizacje - Harry Potter i Zakon Feniksa

~*~
To już wszystko na dziś:)

Macie jakieś propozycje dotyczące bloga? Może coś powinnam zmienić? Zapraszam do dyskusji w komentarzach:)
Pozdrawiam,
A.

piątek, 30 grudnia 2016

82. A. Sapkowski "SEZON BURZ"

Powroty znanych, lubianych marek po latach są bardzo ryzykowne - zarówno w świecie filmów, gier, jak i książek. Ja przeżyłam kilka takich małych rozczarowań. 

Dziś zaprezentuję Wam książkę, na którą czekało wielu fanów tej serii. Ja nie musiałam, ponieważ całość poznałam już po jej premierze. Słyszałam jednak wiele sprzecznych opinii. A co ja o niej sądzę?


Zapraszam na recenzję "Sezonu Burz" Andrzeja Sapkowskiego!

Ku mojemu niezadowoleniu powieść nie jest kontynuacją sagi, a opowiada o wydarzeniach sprzed czasu trwania fabuły serii. Właściwie nie ma nawet czego streszczać, ot książka przedstawia nam codzienność życia Geralta, gdy był młody - zabijanie potworów, obcowanie seksualne z coraz to nowymi partnerkami. I to dosłownie wszystko,  Brak klimatu, brak magii, znanej z poprzednich odsłon. Nie znalazłam nawet ani kszty humoru, którymi raczyłam się ongiś. Tragedia.

Podczas lektury miałam przedziwne wrażenie, że Sapkowski wyszedł ze swojej skóry i postanowił napisać fanowskie opowiadanie na kanwach własnego uniwersum. Gdyby jeszcze ten wytwór był przeciętny, ale nie... Nie mogę o nim nic dobrego powiedzieć. Jedyną pozytywną cechą "Sezonu Burz" jest to, że zmęczyłam go wyjątkowo szybko. Choć z tyłu głowy wciąż dudniło mi pytanie, dlaczego tracę czas na to "dzieło".

Najgorsze jest chyba to, że Geralt nie jest przedstawiony, jako taki wiedźmin, jakiego pokochałam, Jaskier to nie Jaskier, Yennefer pojawia się, jak na lekarstwo. Ogólnie kreacja bohaterów kuleje. Są papierowi, sposób ich opisu przypomina mocno poziom umiejętności literackich ucznia podstawówki. Jestem okropnie zdegustowana i zniesmaczona. Nie trzymam już tej książki na swojej półce. Nie zasługuje, by ustawić ją obok świetnej sagi i opowiadań. Dzięki Bogu nie wydałam ją ani grosza. Miałabym ogromne wyrzuty sumienia.

Czy polecam Wam "Sezon Burz"? Zdecydowanie nie. Nawet fani będą zawiedzeni, ale możecie spróbować. Nie spodziewajcie się jednak lektury wysokich lotów.

Życzę miłego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: superNOWA
Rok wydania: 2013
Stron: 404
Ocena: 4/10

81. D. Mitchell "ATLAS CHMUR"

Mam dość wysublimowane gusta literackie, choć sami możecie zauważyć, że sięgam po przeróżne powieści - o fantastyki po klasykę - w moim ręku często pojawiają się pozycje nietypowe, bardzo niszowe, nierzadko trudne i wymagające o wiele więcej czasu niż inne. Przedziwny jest czasami sposób, w jaki trafiam na te perły literatury. 

Dziś zaprezentuję Wam książkę, o której istnieniu kompletnie nic nie wiedziałam aż do chwili, gdy pewnego dnia obejrzałam trailer ekranizacji, znaleziony kompletnie przez przypadek na YouTube. Był tak bardzo magiczny, że musiałam dowiedzieć się nieco więcej o filmie, jaki reklamuje. Szybko dowiedziałam się, że obraz owy ma swój literacki pierwowzór. Decyzja mogła być tylko jedna - najpierw książka, potem obraz.


Zapraszam na recenzję niezwykłej powieści "Atlas Chmur" autorstwa Davida Mitchella!:)

 Książka ma niezwykły układ fabularny. Oto poznajemy sześć historii, rozgrywających się w zupełnie różnych czasach, których uczestnikami są kompletnie odmienni ludzie. Obserwujemy wydarzenia umiejscowione w XIX wieku, czasach międzywojennych, współczesnych oraz domniemanej dalekiej przyszłości. Pierwszymi są dzieje Adama Ewinga, który pisze dziennik podczas rejsu przez Pacyfik. Owy twór trafia do rąk bohatera drugiej opowieści, zafascynowanego lekturą, tworzy utwór muzyczny, będący dziełem jego życia. Mężczyzna koresponduje ze swoim przyjacielem, fizykiem, a listy odnajduje współczesna dziennikarka, znająca naukowca i przeprowadzająca śledztwo w sprawie elektrowni jądrowych. Materiał kobiety trafia do wydawcy, siłą zamkniętego w domu starców. Jego dzieje zostają sfilmowane i owy obraz ogląda w przyszłości Sonmi-451 - klon, mający więcej uczuć niż ludzie. Potem obserwujemy życie pasterza Zachariasza, starającego się przeżyć po upadku cywilizacji.

Konwencja jest niesamowita, prawda? Ja od razu się nią zachwyciłam i sposobem umiejscowienia wszystkich opowiadań. Ja przestawiłam Wam je w chronologiczny sposób. Powieść ma jednak budowę klamrową, przypominającą nieco konstrukcję wachlarza: historia Ewinga -> kompozytor -> dziennikarka -> wydawca -> Sonmi -> pasterz -> Sonmi -> wydawca -> dziennikarka -> kompozytor -> Ewing. 
Co najciekawsze każdy segment różni się stylistyką - odnajdziemy tutaj dziennik, powieść epistolarną, sensacyjną, wywiad i inne. Mitchell zadbał o wszystkie szczegóły - stylizacja językowa pamiętnika Ewinga zachwyca, choć zdaję sobie sprawę, że na początku może zniechęcić czytelników nie przyzwyczajonych do tego typu form. Gwarantuję jednak wspaniałą lekturę, jeśli tylko zechcecie "wkręcić" się w ten świat.

Spotkałam się z opiniami czytelników, który wystawiali słabą ocenę "Atlasowi Chmur", ponieważ nie wiedzieli w gruncie rzeczy o czym jest ta powieść. Ja myślę, że po prostu o ludziach i ich małych decyzjach, mających wiele znaczenia w przyszłości. Odnajduję wiele nawiązań do reinkarnacji i efektu motyla. Sądzę, iż Mitchell pragnął pokazać czytelnikowi: warto czasami się zatrzymać i przemyśleć kilka razy własne wybory, uświadomić sobie, jak dla nas - w sumie banał - może zmienić życie potomnych. 

Książka, mimo iż poruszająca poważne kwestie, nie raz rozbawiła mnie do łez. Uczyniła to szczególnie historia wydawcy. Jej czarny humor do dziś sprawia uśmiech na mojej twarzy. Pokazuje to uniwersalność powieści Mitchella. Dlatego też, uważam że każdy powinien po nią sięgnąć. Dla wielu nie będzie łatwo, ale wierzę, iż docenicie jej nietypowy i bardzo ważny przekaz, ponieważ tak jak głosi okładka: "Nic nie jest przypadkowe".


Życzę miłego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2012
Stron: 544
Tłumaczenie: Justyna Gardzińska
Ocena: 10/10

czwartek, 29 grudnia 2016

80. A. Siatecki " PORĄBANY"

Polska kryminałem stoi - nie ma co zaprzeczać. Mamy wspaniałych pisarzy obracających się w tym świetnym gatunku - Bonda, Mróz, Miłoszewski - to tylko kilka nazwisk. Nic dziwnego, że wielu innych, często początkujących pisarzy, także chce zacząć swoją przygodę z tym tematem. Czy zawsze udanie?


Zapraszam Was na recenzję "Porąbanego" autorstwa Alfreda Siateckiego!:)


Daniel Jung nie jest już dziennikarzem śledczym. Musiał pod przymusem władz redakcji przenieść się do działu sportowego. Nie zamierza jednak śledzić rozgrywek żużlowych, gdy z redakcji "Gazety Zielonogórskiej" giną kolejno dwaj dziennikarze, Pojawia się wiele pytań - dlaczego tych dwoje straciło życie? Czy zgony coś łączy? Kto to zrobił i dlaczego? Na wszystko to będzie musiał odpowiedzieć Daniel Jung.

Muszę przyznać, że od samego początku bardzo zaskoczyła mnie (pozytywnie) konstrukcja całej pozycji. Nie dążymy tutaj do poznania tożsamości mordercy, który dość szybko sam się odkrywa, a chcemy wiedzieć, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Jest to miła odmiana od schematyczności innych kryminałów. Sama fabuła ciekawi i zapewnia rozrywkę na kilka godzin. To i kreacja niektórych bohaterów podobały mi się niezmiernie. 

Daniel Jung zdobywa moją większą sympatię niż w pierwszym tomie serii. Pan Siatecki zdecydowanie się popisał zestawiając jego nieco zadziorną postawę z zupełnym indywiduum w postaci Moniki Chudej. Kobieta owa jest zdecydowanie najlepszą stroną "Porąbanego". Polecam przeczytać chociażby dla kreacji wicenaczelnej. Jest chwilami jeszcze bardziej szalona niż uwielbiana przeze mnie Chyłka z książek Remigiusza Mroza. Czuję, że owe panie bardzo dobrze by się dogadały, albo zjadły żywcem;D

Żałuję tylko, iż w "Porąbanym" było mało samego porąbania. Brakowało mi mocno emocjonujących scen obfitujących  w krew i więcej trupów. Tęskno mi było także do nagłych skoków adrenaliny, znanych z innych polskich kryminałów. Sądzę jednak, że powieść Siateckiego może spodobać się fanom sportów motoryzacyjnych. W książce pojawia się spory wątek poświęcony żużlowi. Dla mnie to istna czarna magia, ale znam fanów owej dyscypliny i może to być dla nich ciekawy smaczek.

Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się okładka książki. W świetny sposób odzwierciedla samą istotę powieści. Pięknie prezentuje się również na półce, choć z tłoczeniami wyglądałaby jeszcze świetniej, Liczę, że następne tomy serii ( o ile się ukażą ), również zostaną w taki sposób wydane.

Podsumowując - "Porąbany" nie trafi na piedestał moich ulubionych opowieści kryminalnych, ale na pewno będę chciała po nią sięgnąć za jakiś czas po raz kolejny. Was zachęcam do sięgnięcia po kolejną odsłonę serii o Danielu Jungu!:)

Życzę świetnego zaczytania!
A.

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWO OFICYNKA!:)

~*~
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2016
Stron: 420
Ocena: 6/10

79. S. Meyer "KSIĘŻYC W NOWIU"

Ach! Ta literatura młodzieżowa mnie prześladuje. Niby nie czytam jej wiele, ale przeglądając ostatnie tygodnie na moim blogu, można bez problemu zauważyć, że pojawia się coraz więcej recenzji z jej udziałem. Super, gdy spotykam perełki takie jak choćby "Potomkowie". Tak dobrze jednak nie ma i trafiają się buble. Takiego "gniotka" zaprezentuję Wam dzisiaj, ponieważ obfituje on w niemal same wady, a zalet szukać z lupą.


Zapraszam na "Księżyc w nowiu" autorstwa Stephenie Meyer!


Bella obchodzi osiemnaste urodziny. Z tej okazji rodzina jej ukochanego postanawia urządzić małe przyjęcie. Kiedy dziewczyna tam przybywa dochodzi do niespodziewanego i oczywiście niechcianego wypadku w wyniku którego Edward postanawia zniknąć z życia Belli. Młoda Swan nie chce tego, zapiera się nogami i rękoma, ale wampir jest nieubłagany - zostawia ukochaną, tym samym rozpoczynając długi okres jej depresji. Nie będzie to jednak jedyny problem opuszczonej dziewczyny. Dookoła Forks zbierają się ciemne chmury, nie zwiastujące niczego dobrego.

Całą Sagę Zmierzch czytałam już kilka razy i zawsze to "Księżyc w nowiu" wydawał mi się najgorszym tomem. Nie wiem czemu, ale uważam nieśmiertelną rodzinę i ogólnie tę część uniwersum za najlepszy segment całości, a w drugiej odsłonie serii jej najzwyczajniej w świecie nie ma, co gwałtownie obniża moją ocenę. 

Bella - zawsze dla mnie obojętna - tym razem denerwowała swoimi nudnymi wynurzeniami, jakie, choć czasami układały się w zgrabne cytaty, ogólnie irytowały. Jej niezdecydowanie w połączeniu z osobą Jacoba Blacka nie mogło stworzyć niczego dobrego. Nudziłam się i zagotowywałam na zmianę, co kompletnie wybijało z rytmu i zniechęcało do lektury. Ożywiałam się na chwilę jedynie, gdy choć przemknął przez stronice jakikolwiek wampir, a takie momenty się zdarzały, ale dopiero w drugiej części książki, która jest zdecydowanie lepsza. 

Po raz kolejny fascynuje mnie historyczna strona całej opowieści. Zdecydowanie najlepszymi fragmentami "Księżyca w nowiu" są sceny, gdy pojawiają się lub są przypominani Volturi. Ten wątek od zawsze był jednym z najciekawszych. Podobał mi się również finał, do którego autorka poprowadziła nas bardzo sztampowym chwytem, ale sam w istocie jest bardzo udany. Cieszę się także, że autorka powiedziała nam nieco więcej o Alice Cullen, której postać uwielbiam. 

Mimo, iż "Księżyc w nowiu" nie jest lekturą wysokich lotów, czyta się ją bardzo szybko, ale nie bez chwil zażenowania. Niektóre rozwiązania, szczególnie te związane z Jacobem Blackiem, wydawały mi się po prostu śmieszne. Przynajmniej się ubawiłam, ale w gruncie rzeczy nie żałuję czasu spędzonego na lekturze. Śmieję się teraz sama z siebie, co "cudownego" widziałam w Sadze Zmierzch, będąc młodą i głupią. Teraz - z bagażem doświadczeń i okiem początkującej wciąż recenzentki - postrzegam ją jedynie jako przeciętną historię, jakich wiele na rynku. Nie polecam, nie zniechęcam - zdecydujcie sami.

Życzę miłego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2012
Stron: 488
Tłumaczenie: Joanna Urban
Ocena: 5/10

środa, 28 grudnia 2016

TAG #19 Zimowy TAG Książkowy


Święta nie były zbyt białe, a przynajmniej nie tak, jak byśmy chcieli. Zima jednak trwa, więc zapraszam Was na króciutki tematyczny TAG. Miłej lektury!

~*~

Kakao - książka rozgrzewająca serce.

 Nie mogłam dać innej. "Pax" wycisnął ze mnie łzy:)


Śmieg - książka z białą okładką.
 
 Na myśl przyszło mi tylko to piękne wydanie Sagi "Zmierzch".


Mikołaj - gruba książka lub długa seria

 Oczywiście "Gra o Tron", ponieważ pasuje do obu kategorii. To ilustrowane wydanie jest przepiękne. Właśnie je sobie sprawiłam i czekam aż przyjdzie do mnie paczuszka:)


Rózga - książka, której czytanie było męką

 Najgorsza książka, jaką czytałam w życiu. Masakra!:(


Prezent - dobra książka, którą mogę polecić każdemu

 W "Clovisie..." zakochałam się na zabój. Polecam!


78. R. Mróz "REWIZJA"

Już po tytule możecie stwierdzić, że teraz nadchodzi czas zachwytów i peanów. Nie mylicie się, ponieważ Pan Remigiusz Mróz usadowił się wygodnie na fotelu mojego ulubionego autora powieści i jakoś nie zamierza się stamtąd zabierać, a ja nie chcę go stamtąd wyrzucać. 

W oczekiwaniu na "Wotum Nieufności" zapraszam Was na recenzję trzeciego tomu serii o Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim czyli "Rewizję"!:)

Joanna Chyłka zdecydowanie ma ogromny problem, choć sama twierdzi zupełnie inaczej. "Poniżająca" praca jako podrzędny doradca prawny w centrum handlowym oraz demony przeszłości coraz częściej zaganiają ją do zaglądania w kieliszek. A oto pojawia się sprawa, dzięki której może powrócić w chwale do prawniczego świata. Podejmuje się zadania obrony pewnego Roma, oskarżonego o brutalny gwałt i zabójstwo własnej żony i córki. Wszystko komplikuje fakt, że owe kobiety miały wykupione ogromne ubezpieczenie na życie, którego towarzystwo ubezpieczeniowe nie chce wypłacić poszkodowanemu mężczyźnie. Jest więc motyw, a prokuratura nie śpi. To jednak początek problemów Joanny i jej klienta, ponieważ po drugiej stronie barykady staje nie kto inny, jak sam Kordian "Zordon" Oryński, a wszystko wydaje się mieć drugie dno. 

Kiedy skończyłam "Zaginięcie", nie mogłam doczekać się kolejnego spotkania z ukochaną prawniczką i jej nadgorliwym aplikantem. Zakończenie poprzedniego tomu było na tyle tajemnicze i otwarte, że wręcz trzęsłam się na myśl o ponownym zagłębieniu się w adwokacki świat. Kiedy więc sięgnęłam w końcu po "Rewizję" z moich ust nie schodził szeroki uśmiech. Czekała mnie wspaniałą lektura i się nie zawiodłam, choć nie obyło się bez niewielkich wad.

Pierwszych kilkadziesiąt stron czytałam bardzo topornie. Często odkładałam książkę, nie mogłam się "wkręcić" w przedstawioną sytuację. Miotałam się trochę, jak Chyłka. Nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Fabuła "Rewizji" rozwijała się bardzo powoli i brakowało mi swego rodzaju wybuchu, którym zaczynały się poprzednie tomy. Takimi interwałami przeczytałam około sto pięćdziesiąt stron, potem zrobiłam sobie przerwę i po kilku dniach odpoczynku usiadłam do reszty. Co się stało? Zupełnie wsiąknęłam, pochłaniając pozostałą część w kilka godzin. I ponownie dałam się rozbić na tysiąc kawałków zakończeniem. Oj co Pan ze mną robi, Panie Remigiuszu?;)

"Rewizja" to nie jest zwykły thriller prawniczy, mający za zadanie umilić czytelnikowi czas jedynie emocjonującą fabułą i ciekawymi bohaterami. Autor porusza w tej pozycji często przemilczaną kwestię dyskryminacji rasowej, która skazuje na przegraną nawet przed sądem, jaki teoretycznie powinien traktować ludzi równo, niezależnie od pochodzenia, wyznawanej wiary, czy kultywowanej tradycji.
Remigiusz Mróz złamał mi serce już kilka razy swoimi niekoniecznie pożądanymi przeze mnie rozwiązaniami fabularnymi. To co zrobił z Joanną w trakcie "Rewizji" przekroczyło gwałtownie barierę mojej akceptacji. Autor jest brutalem, podkładając wciąż kłody pod nogi mojej ulubionej prawniczce. Nie zna umiaru, ściąga ją na samo dno. Mam nadzieję jednak, że sytuacja odmieni się choć trochę w "Immunitecie" i oberwie się odrobinę Kordianowi, który ma zdecydowanie za różowo w życiu;P Niech pech w końcu odczepi się od Chyłki!

Podsumowując - jestem niezmiernie zadowolona z lektury i mimo rozciągniętego początku książka ogromnie mi się podobała. Za ten niewielki mankament odbieram jedynie plusika przy ocenie liczbowej. Panie Remigiuszu liczę na Pana kreatywność w "Immunitecie" i pozostaję ogromną fanką Pana twórczości:)

Życzę miłego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2016
Stron: 624
Ocena: 10/10

77. N. K. Jemisin "PIĄTA PORA ROKU"

Ostatnio trafiam na same perełki, jeżeli chodzi o współprace z wydawnictwami. Szczególnie jeśli chodzi o Wydawnictwo SQN. Cenię ich za pięknie wydane książki i świetne opowieści "nie z tej ziemi". Dziś zaprezentuję Wam kolejną ich pozycję, która na prawdę zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Zapraszam na recenzję "Piątej Pory Roku" N. K. Jemisin!:)

Książka rozpoczyna się dość spektakularnie - apokalipsą. Jesteśmy świadkami nadejścia najdłuższej Piątej Pory Roku w historii Bezruchu. Wielu przepowiada rychły koniec świata, dla innych natomiast nadszedł on już wcześniej. Obserwujemy bowiem zrozpaczoną, pogrążoną w żałobie po zamordowanym synku, Essun, która pragnie odnaleźć porwaną córkę, choćby za cenę własnej śmierci czy całkowitego unicestwienia zniszczonej już planety.

"Piąta Pora Roku" to niesamowita książka fantasy, która pochłonęła mnie bez reszty. Już od pierwszych stron autorka wbiła mnie w fotel sposobem pisania i opowiadania tej zajmującej, ale także niezwykle przerażającej historii o końcu świata. Uwielbiam nade wszystko motywy post apokaliptyczne obecne często i gęsto w tej pozycji. Wiecie, że jestem ogromną fanką tego typu klimatów, więc była to dla mnie niemała czytelnicza gratka. Uważam, iż Jemisin w tej średnio gabarytowej książce zawarła wszystko, co powinna mieć dobra publikacja fantasy - niecodzienny pomysł na świat przedstawiony, wiele zwrotów akcji oraz wspaniałych bohaterów.


Świetną stroną dzieła N. K. Jemisin jest niezaprzeczalnie zahaczenie o niezwykle ciekawą dziedzinę wiedzy, jaką jest geologia. Apokalipsa ukazana za jej pośrednictwem jest niesamowicie spektakularna. Jeśli dodamy do tego postaci, które są w stanie kierować tymi widowiskowymi procesami, jesteśmy w stanie się zakochać w wyobraźni autorki. W doskonały sposób wykorzystała owe nietuzinkowe pomysły. Podobało mi się także, iż rozbiła całą opowieść na kilka wątków. Możemy dzięki temu zobaczyć, jak ten świat jest rozległy i skomplikowany.

Najlepszym chwytem natomiast jest narracja. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z wykorzystaniem drugiej osoby liczby pojedynczej w jakiejkolwiek pozycji. "Piąta Pora Roku" przekracza bowiem pewną granicę w opowiadaniu historii. Porywa za serce, wbija się w duszę. Takiego czegoś na co dzień nie widzi się w literaturze, ale to ukazuje tylko kunszt pani Jemisin. Ja jestem zachwycona i żałuję, iż nie mogę czytać więcej i więcej.

Już okładka mówi nam, że powieść została nagrodzona prestiżowym wyróżnieniem HUGO. W moim mniemaniu zasługuje na jeszcze więcej. To na prawdę świetna prozy, obfitujący we wszystko, co kocham w tego typu pozycjach. Ja czekam z niecierpliwością na drugą odsłonę owej powieści i po raz kolejny Wam ją polecam. To kawał dobrej, niezwykle wciągającej historii. Ja już nie mogę się doczekać kontynuacji:)

Życzę miłego zaczytania!
A.

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU SQN!

~*~
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2016
Stron: 440
Tłumaczenie: Jakub Małecki
Ocena: 9/10

piątek, 23 grudnia 2016

PECHOWA TRZYNASTKA (Edycja VII), czyli top 13 soundtracków


Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym zestawieniu Pechowej Trzynastki. Dziś na tapet biorę soundtracki, czyli mój chyba ulubiony gatunek muzyczny. Uwielbiam słuchać muzyki, stworzonej specjalnie na potrzeby filmów, ponieważ pozwala mi to przypominać sobie ulubione sceny z ukochanych obrazów.

To zestawienie postanowiłam podzielić na dwie kategorie: filmy i seriale oraz gry, przy czym to drugie będzie zawierało jedynie dziewięć pozycji - chciałam się skupić jedynie na najlepszych, według mnie. Oczywiście kolejność się nie liczy.

Życzę miłego zasłuchania i zaczynamy!

~*~

FILMY i SERIALE

1. Courtyard Apocalypse - Harry Potter i Insygnia Śmierci cz. 2


Uwielbiam ten utwór, ponieważ w doskonały sposób wpasował się w klimat Bitwy o Hogwart. Czuję dreszcze na ciele, gdy go słucham.

2. J,y suis jamais alle - Amelia


Kocham francuskie filmy właśnie ze względu na możliwość posłuchania takiej wspaniałej muzyki:)

3a. Honeymoon In Eclipse i A Nova Vida - Przed Świtem cz. 1




O Sadze "Zmierzch" mówi się wiele, ale muzyka z tej serii jest wspaniała:)

3b. The Battle - Zaćmienie

Tak, jak wyżej:)

4. Main Theme - Gra o Tron


Już od samej pierwszej nuty tego utworu w intro serialu, zakochałam się w całości;)

5. Promentory - Ostatni Mohikanin


Kiedy widzę ten film, jestem zachwycona, kiedy słyszę muzykę - nie mogę przestać się uśmiechać.

6. Fate Has Smiled Upon Us - Robin Hood


Polecam film i muzykę - coś pięknego.

7. The Battle - Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa


Książka, film i muzyka mojego dzieciństwa:)

8. Hymn to Sea - Titanic
 

Jeden z moich ulubionych filmów, a muzyka Hornera to poezja.

9. Imperial March - Gwiezdne Wojny

Gwiezdne Wojny to film mojego dzieciństwa. Pamiętam, jak będąc małym brzdącem chodziłam oglądać całą serię na starych kasetach VHS. Niezapomniane czasy:)

10. Love Nest - Bel Ami


Ten utwór chciałabym mieć na swoim ślubie - prześwietny:)

11. Sextet - Atlas Chmur


Kocham film, a przy utworze płaczę... Niebawem opowiem Wam o Atlasie Chmur.

12. Now We Are Free - Gladiator
 

Chyba każdy zna ten utwór. Ja zakochałam się w nim już po kilku sekundach słuchania.

13. Time - Incepcja


Ta muzyka skłania bardzo do refleksji. Zawsze jej słucham, gdy mam jakiś ważny problem do rozwiązania. Pomaga i pozwala ochłonąć. Polecam!



GRY

1. Nathan Drake Theme - Uncharted 4: Kres Złodzieja

Świetna gra i niesamowita muzyka. Uwielbiam szczególnie sekcję dętą. Coś wspaniałego!

2. The Elder Scrolls III: Morrowind


Tutaj dałam całość, ponieważ nie mogę wybrać jednego utworu. Ten soundtrack towarzyszy mi najczęściej w drodze do szkoły.

3. The Trial - Wiedźmin 3: Dziki Gon


Ta świetna muzyczka to niesamowita mieszanka słowiańskiego folkloru i oryginalności. Kocham;D

4. Main Theme - The Last Of Us


Nie ma lepszego utworu wpasowującego się w klimat postapo. Niezwykły!

5a. Aphelion - Assassin's Creed III


Jestem ogromną fanką gier z serii Assassin's Creed, a ten utwór - pochodzący z "trójki" jest przewspaniały!:)

5b. Assassin's Creed: Syndicate


Po raz kolejny prezentuję cały soundtrack. Ten oddaje niesamowitą atmosferę wiktoriańskiego Londynu.

6. Main Theme - Advent Rising


Ta gra jest mało znana, ale niezwykle wciągająca, a muzyka zachwyca. Polecam sam soundtrack:)

7. Life is Strange

Świetna gra i niesamowicie spokojna muzyka - doskonała do nauki.

8. Sweden - Minecraft

To moje prywatne guilty pleasure - szczególnie gra - ale ten fortepian jest piękny!:)

9. Heavy Rain


Cudowna muzyka i bardzo dobra gra z świetną kryminalną zagadką. Polecam!

czwartek, 22 grudnia 2016

76. T. Lee "POTOMKOWIE"

Literatura młodzieżowa nie jest moją ukochaną - nigdy tego nie ukrywałam i nigdy nie zaprzeczałam. Zazwyczaj nie potrafię wkręcić się w takie zbyt infantylne, przejaskrawione światy. Bohaterowie nie zdobywali mojego serca - generalnie to nie ten klimat, jakiego bym oczekiwała. Od każdej zasady są jednak wyjątki. Tak jest w przypadku książki, którą pragnę Wam dziś zaprezentować. Ona zdecydowanie mnie zaskoczyła i sprawiła, że zaczęłam wierzyć - proza młodzieżowa ma jeszcze dużą szansę stać się lepszą w moich oczach

Zapraszam na recenzję "Potomków" autorstwa T. Lee!:)

Książka porywa już od pierwszej strony. Obserwujemy Emily, która budzi się i nie pamięta kompletnie nic sprzed owego snu. Znajduje jedynie karteczkę z "instrukcjami": własnym imieniem i poleceniem, by za żadne skarby świata nie szukała informacji o własnej przeszłości. Musi rozpocząć życie od nowa, ponieważ od tego będzie zależało nie tylko jej egzystencja, ale także i innych. Wszystko się zmienia gdy poznaje Luke, a akcja zaczyna nabierać ogromnie szybkiego tempa...

Kiedy patrzyłam na okładkę owej pozycji, spodziewałam się średniej powieści dla nastolatków, a to, co otrzymałam we wnętrzu, mogę skwitować jedynie głośnym "WOW". Wielowątkowość historii, ciekawie wykreowani bohaterowie i świetny pomysł na fabułę składają się na obraz na prawdę wciągającej powieści, w którą autentycznie, wpadłam i nie mogłam przestać czytać.

Najlepszą stroną "Potomków" są przede wszystkim liczne nawiązania historyczne, które w świetny sposób przeplatają się z rzeczywistością ubarwioną co nieco fantastyką. Ja, ogromna fanka dawnych dziejów, czytałam z błyskiem w oku wszelkie nawiązania do Elżbiety Batory. Interesowałam się od dawna jej postacią, więc Tosca Lee wbiła się taranem w moje oczekiwania i zaserwowała mi ciekawą opowieść, bardzo pomysłową, choć dziejącą się jedynie w wyobraźni autorki. 

Podobała mi się również psychologiczna część powieści. Książka bowiem jest jednym wielkim poszukiwaniem, nie tyle czegoś namacalnego, a swojego dziedzictwa, swojej przeszłości. Obserwujemy zagubioną Emily (choć to nie jest jej prawdziwe imię) i utożsamiamy się z nią, musząc walczyć, by przeżyć, walczyć, by dowiedzieć się czegoś nowego, co nie koniecznie musi być dobre, a szokujące i przerażające. Tutaj ukazują się niesamowite pisarskie umiejętności autorki, potrafiącej w niezwykle obrazowy sposób ukazać czytelnikowi swoje postaci. Aż trudno uwierzyć, że należą jedynie do świata przedstawionego w "Potomkach".

Kocham "Potomków" jeszcze za niezwykłą podróż, jaką nam funduje poprzez umiejscowienie akcji w wielu znanych europejskich miejscach. Ja - osoba, która na co dzień nie ma możliwości wybrać się w wycieczkę po Starym Kontynencie - z ogromną radością zabrałam się w ową eskapadę, trzymając w dłoniach książkę pani Lee i jestem nią zachwycona.

Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kontynuację "Potomków" ponieważ jestem zachwycona książką i pragnę więcej i więcej. Wam z całego serca polecam!

Życzę miłego zaczytania!
A.
 ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU IUVI
~*~
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2016
Stron: 392
Tłumaczenie: Anna Bereta-Janowska
Ocena: 9/10