czwartek, 26 stycznia 2017

TAG #21 Szkolny TAG Książkowy


Lada dzień ostatni weekend moich ferii zimowych i niestety muszę wracać do szkoły, a za rogiem matura :( Żeby wprowadzić się nieco w owy edukacyjny stan, prezentuję Wam dziś bardzo ciekawy TAG. Życzę miłej lektury i równie wspaniałego dnia!:)

~*~

1. WF - książka ze zmianą akcji.

Jeżeli zmiana akcji to ciągłe jej zwroty to mam multum książek, które mogłabym do tej kategorii dopasować. Nie dam rady wybrać jednej:)


2. Praca domowa - książka do czytania po nocach.



Gruba i niezwykle treściwa:) Polecam ogromnie!

 
3. Wypracowanie z polskiego - dzieło polskiego autora.

Uwielbiam opowieść o Warsie i Sawie:) Czekam z niecierpliwością na "Akuszera Bogów":)


4. WOS - książka poruszająca społeczne problemy.

Nietolerancja to ogromny społeczny problem.


5. Technika - książka z licznymi szczegółami.
Jeżeli chodzi o szczegóły fabularne, to jedna z najlepiej dopracowanych pod tym względem książek:)


6. Historia - powieść nieżyjącego już autora.

To pierwsze przyszło mi na myśl. Puzo zmarł w 1999. [*]


7. Pokój psychologa - dzieło, które wpłynęło na Twoje życie.

Zdecydowanie! Niezwykłe studium ustroju totalitarnego.


8. Sklepik szkolny - miejsce, gdzie kupujesz książki.


Oj wiele jest tych miejsc. To najczęstsze:) Zapraszam tam serdecznie!


9. Gabinet pani dyrektor - książka z nutką grozy.

To groza w najczystszej postaci!:)


90. T. Canavan "GILDIA MAGÓW"

Chyba nie znam osoby, która choćby raz w życiu nie marzyła o tym, by mieć magiczną moc, żyć w fantastycznej krainie albo należeć do tajemniczej gildii. Szara rzeczywistość może na prawdę popsuć krew, a wyobraźnia pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile. Przynajmniej tak jest u mnie i u większości ludzi, jakich zapytałam o to, gdy przygotowywałam się do napisania dzisiejszego artykułu.
Zapraszam na recenzję "Gildii Magów" autorstwa Trudi Canavan!:)

Powieść przenosi nas do Imardinu - niezwykłego miejsca, w którym żyje Sonei. Dziewczyna stara się przeżyć w slumsach i za wszelką cenę unikać magów, do jakich czuje ogromną niechęć, podobnie jak większość biednych mieszkańców miasta. Sytuacja pogarsza się, gdy Sonei odkrywa w sobie magiczne moce. Nie zdaje sobie sprawy, że stanowi dla samej siebie ogromne zagrożenie. Jej rodzącą się moc opanować może tylko inny mag więc, gdy wszystko zaczyna ją przerastać, ukrywanie się przed postaciami w długich szatach zaczyna być kłopotliwe, aż staje się niemożliwe.

"Gildia Magów" czekała na mnie długo nim ją przeczytałam. Kupiłam ją dawno tremu za niecałe piętnaście złotych w kieszonkowym rozmiarze. W końcu uznałam, iż trzeba po nią sięgnąć, szczególnie, że zewnątrz dobiegały mnie bardzo dobre opinie o pierwszym tomie owej trylogii, jak i o całości. Czy żałuję czasu, spędzonego nad tą książką? Skądże znowu! Przeżyłam bardzo ciekawą przygodę i dałam się porwać autorce do jej magicznego świata. Obserwowałam z niemałym zainteresowaniem historię Sonei. Opowieść, jak najbardziej trzyma wszelkie standardy dobrego fantasy.

Powieść to także niezwykłe studium ludzkich charakterów. Mamy tutaj niezwykle dobre postaci, ale i te okrutne i na wskroś złe. Czytelnik może znaleźć bohatera, z którym się utożsamia i którego nienawidzi. Trudi Canavan potrafi tworzyć wspaniałe osobistości. Ogromne wrażenie robi na mnie Sonei, protagonistka. To twardo stąpająca po ziemi, trzymająca się swoich zasad osoba.

Książka nie jest tylko "głupim" fantasy, a świetną historią, poruszającą realne społeczne problemy podziałów ludzi ze względu na ich pochodzenie i wielkość sakiewki. Ogromną rolę w świecie, wykreowanym przez autorkę mają stereotypy i to te najbardziej krzywdzące. Cieszę się, iż Trudi Canavan ukazuje owe zagadnienia. Możemy zatem w choć niewielkim stopniu odnieść "Gildię Magów" do naszego życia.
 
Jedyne czego brakowało mi w "Gildii Magów" to trochę więcej fabularnej iskry. Przydałoby się więcej nagłych zwrotów akcji i urozmaiceń. Powieść jest chwilami bardzo monotonna, dlatego obniżyłam jej ocenę. Gdyby nie to, spokojnie dostałaby dziewiątkę. Nie narzekam jednak, ponieważ dostałam niemal dokładnie to, czego oczekiwałam.

Choć Imardin mnie nie porwał bez reszty i nie wpisał się na stałe na listę moich ulubionych fantastycznych światów. Myślę, że gdy tylko będę miała sposobność sięgnę po tom drugi trzeci, ponieważ mam wrażenie, iż "Gildia Magów" to dopiero takie długie preludium przed dalszymi losami Sonei.

Życzę wspaniałego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania:  2012
Stron: 478
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Ocena: 8/10

środa, 25 stycznia 2017

89. R. Mróz "IMMUNITET"

Oj Panie Mróz, Panie Mróz... Co Pan ze mną robił? Nie dość, że pojawił się Pan w moim czytelniczym życiu tak nagle, to wciąż wykonuje Pan niezwykle efektowny i efektywny blitzkrieg na moim literackim jestestwie. To już siódma książka Pańskiego autorstwa, którą przeczytałam, a ja wciąż jestem pod wrażeniem i wielbię Pana ogromnie, choć nie obyło się bez drobnych mankamentów.
Zapraszam na recenzję "Immunitetu" Remigiusza Mroza!:)

Joanna Chyłka i nieustępujący jej na krok aplikant Kordian Oryński przyjmują kolejną sprawę. Tym razem nie będzie to jednak kaszka z mleczkiem bowiem duet prawniczy wchodzi w świat polityki. Najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego zostaje oskarżony o morderstwo, którego jakoby miał się dopuścić przed ośmiu laty. Mężczyzna utrzymuje, że nie był na miejscu zbrodni we wskazanym terminie oraz nie znał ofiary. Jednak czy mówi prawdę? Wszystko to, czego dowiadują się w toku śledztwa prawnicy wydaje się temu przeczyć. Kto chce zniszczyć młodego aspirującego sędziego?

Nie pamiętam dokładnie, kiedy rozpoczął się w Polsce spór o Trybunał Konstytucyjny. Czy przed wydaniem "Immunitetu", czy już po - w każdym razie Remigiusz Mróz po raz kolejny pisze bardzo aktualną powieść. Jestem osobą, która bardzo interesuje się polityką, dlatego pojawienie się tych motywów w nowej odsłonie serii z Chyłką i Zordonem było dla mnie idealnym zabiegiem. Czuję, że to takie małe przygotowanie przed lekturą "Wotum Nieufności", jakie już posiadam w swoich zbiorach. Przechodząc jednak do meritum:
Joanna Chyłka jak zwykle zdobywa moje serce. To moja ulubiona postać ze wszystkich książek Pana Mroza. Autor w świetny sposób pokazuje te zmiany, które w niej zachodzą w skutek pewnych wydarzeń. Z jednej strony jest mi przykro, że los wciąż kopie ją w tyłek, a z drugiej oczekuję, iż Zordonowi choć raz porządnie dostanie się w kuper od życia. Po lekturze "Immunitetu" zaczęłam przestać go lubić. To zakończenie... Jak on mógł to zrobić?! Do tej pory się zastanawiam. Postaci drugoplanowe również zostały świetnie wykreowane. Jestem pod ogromnym wrażeniem osoby Artura Żelaznego - już od "Kasacji" jaśnieje on nieprzerwanie na tle wydarzeń. Zawsze niezmiernie mnie irytował, podkładając Chyłce kłody pod nogi. Wciąż staram się rozwikłać jego wszelkie tajemnice. Mam nadzieję, iż Pan Remigiusz Mróz pokaże go nieco więcej w kolejnych odsłonach.

Teraz małe minusy całego utworu. W "Immunitet" wkręciłam się bez problemu, ale około połowy zaczęłam odczuwać niezwykłe znużenie. Akcja wtedy okropnie się rozwlokła, a całości brakowało, najzwyczajniej w świecie, polotu. Za to ten mały minusik w ocenie liczbowej. Na szczęście przebrnęłam przez słabszy fragment, ale dalsza lektura nie przynosiła już tak ogromnej przyjemności. Zakończenie też niezbyt mnie zaskoczyło, choć było jak najbardziej poprawne i ciekawe. Liczę, iż piąty tom tej prawniczej serii poprawi niedociągnięcia "Immunitetu".

Mimo maleńkich niedogodności Remigiusz Mróz po raz kolejny podarował mi kilka godzin wspaniałej czytelniczej rozrywki. Jestem niezwykle usatysfakcjonowana lekturą i czekam na kolejny tom o Chyłce i Zordonie oraz oczywiście na ekranizację, która w formie serialu ma niebawem pojawić się w Polsce.


Życzę wspaniałego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2016
Stron: 648
Ocena: 10-/10