piątek, 3 lutego 2017

98. J. Ćwiek "PRZEZ STANY POPŚWIADOMOŚCI"

Stany Zjednoczone Ameryki Północnej to nie jest tylko kraj, to miejsce, gdzie tak na prawdę narodziła się współczesna kultura (popkultura) oraz nasze postrzeganie świata. Często jest to też marzenie wielu ludzi żyjących gdzieś indziej. "Amerykański sen" prędzej, czy później dopada każdego. Ja już dałam się pochłonąć. 



Zapraszam Was w niezwykłą podróż "Przez Stany POPświadomości" Jakuba Ćwieka!:)


Dla Jakuba Ćwieka popkultura zawsze była czymś niezwykle ważnym. Pewnego dnia postanowił, że wraz z ojcem i przyjaciółmi wybierze się w podróż po najbardziej znanych miejsc, które możemy znać za pośrednictwem kina i jakie bezpowrotnie zapisały się w historii kultury. Osoby mu towarzyszące to: dziennikarz Bartek Czartoryski, reżyser Patryk Jurek, bloger Radek Teklak oraz fotograf Agata Krajewska. Pozycja ta jest swego rodzaju reportażem z ich eskapady, opatrzonym wspaniałymi zdjęciami. 

Cóż Wam mogę powiedzieć o tej książce - podobała mi się bardzo. Zawsze chciałam odwiedzić Stany, a Jakub Ćwiek zabrał mnie w podróż i to bez opuszczania domu. To moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Wiem, że napisał więcej pozycji, ale już "normalnych" powieści, ale nigdy nie miałam okazji się z nimi zapoznać, choć samo nazwisko obiło mi się o uszy. Po lekturze "Przez Stany POPśwadomości" odczuwam ogromną zazdrość. Chciałabym mieć możliwość, tak jak autorzy, znaleźć się na planie serialu The Walking Dead - to ten fragment podobał mi się najbardziej. Od lat oglądam owo post apokaliptyczne widowisko i relacja podróżników z tego miejsca, zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Podobały mi się także wszystkie literackie eskapady polskiej ekipy. Możecie tutaj bowiem razem z nimi wyruszyć śladem S. Kinga, H. P. Lovecrafta czy E. A. Poe - największych pisarzy grozy. Dla mnie było to niesamowite doświadczenie. 

Muszę powiedzieć, że "Przez Stany POPświadomości" to doskonała pozycja dla ludzi, którzy chcieliby odwiedzić Stany Zjednoczone, a nie mają na to funduszy. Może i książka nie prezentuje najważniejszych zabytków USA, ale prawdziwych fanów kraju zza oceanu na pewno porwie w ten świetny wojaż. Humor i sarkazm Ćwieka dopełniają całości. Ja przy lekturze bawiłam się świetnie. Niezmiernie się cieszę, że autor postanowił także "dać głos" innym uczestnikom wyprawy. W jego relację wplecione są rozdziały napisane przez nich. Były świetne i doskonale wpasowały się w całą konwencję.

Jedyne, co mogę książce zarzucić - chwilami w partii Jakuba Ćwieka pojawiały się chaotyczne momenty. Autor niezwykle szybko potrafił przerzucać się z jednego tematu na drugi, albo rozwlekać jeden kosztem innych. To utrudniało odbiór, szczególnie, że pisarz ucinał akurat te zagadnienia, które mnie interesowały. Sądzę jednak, iż niektórym czytelnikom ten zabieg może się bardzo podobać.


Podsumowując - jestem niezmiernie zadowolona z lektury "Przez Stany POPświadomości". Przeżyłam świetną przygodę i jestem pewna, że Wy też odnajdziecie w tej pozycji coś dla siebie. :)

Życzę wspaniałego zaczytania!
A.
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN!

~*~
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2016
Stron: 360
Ocena: 8,5/10

czwartek, 2 lutego 2017

ZAPOWIEDZI WYDAWNICTWA IUVI - Luty 2017

Już niedługo - tj. 15 lutego 2017 roku - Wydawnictwo IUVI, z którym współpracuję, wydaje dwie kolejne książki. Jestem pewna, że któraś z tych pozycji Wam się spodoba, a ja na pewno zrecenzuję jedną z nich. Zapraszam do lektury! :)
_________________________________________________________________________________
1. B. Sanderson "Piasek Raszida"

„Piasek Raszida” to I tom serii „Alcatraz kontra Bibliotekarze” autorstwa światowej sławy pisarza Brandona Sandersona. 
„Piasek Raszida” to błyskotliwa, zabawna i pełna wartkiej akcji książka tym razem dla młodszych czytelników! Poznaj świat 13-letniego Alcatraza i tajemniczej organizacji Bibliotekarzy.

Bohater z talentem do… bycia wyjątkową ofiarą losu? Misja na śmierć i życie, by uratować woreczek piasku? Śmiertelne zagrożenie ze strony… Bibliotekarzy? Naprawdę?!
Alcatraz Smedry nie wydaje się przeznaczony do niczego poza katastrofami. Na trzynaste urodziny otrzymuje paczkę ze spadkiem po nieżyjących rodzicach – a w niej zwykły woreczek ze zwykłym piaskiem. Prezent zostaje jednak niemal natychmiast skradziony. To uruchamia lawinę zdarzeń,
które uświadomią Alcatrazowi, że jego rodzina jest częścią grupy walczącej przeciwko Bibliotekarzom – tajnej, niebezpiecznej i złowrogiej organizacji, która faktycznie rządzi światem. Piasek Raszida ma pozwolić Bibliotekarzom zdobyć władzę absolutną. Alcatraz musi ich powstrzymać… uzbrojony wyłącznie w okulary i wyjątkowy talent do bycia wyjątkową ofiarą losu…





2. R. Stead "Całkiem obcy człowiek"

„Całkiem obcy człowiek” Rebecki Stead to niezwykła książka o nastolatkach, z których każdy usiłuje znaleźć sposób, by przetrwać w wariackim świecie, gdzie bliscy okazują się obcy, a obcy nagle stają się bardzo bliscy.
„Całkiem obcy człowiek” to niesamowita powieść o miłości i przyjaźni, zaufaniu i zdradzie, chłopakach i dziewczynach… O nastolatkach, z których każdy usiłuje znaleźć własny sposób, by przetrwać w wariackim świecie, nie łamiąc sobie serca, i nie zwariować.

„Która to prawdziwa ty? Ta, która zrobiła coś okropnego, czy ta, która się przeraziła tym, co zrobiła? I czy jedna może przebaczyć drugiej?”

Bridge, Tabitha i Emily znają się od zawsze, ale ten rok testuje ich przyjaźń.
Em ma chłopaka (tak jakby), który prosi ją o szczególnego rodzaju zdjęcia. Tab jest młodą feministką i potrafi przejrzeć każdego na wylot, a Bridge z jakiegoś powodu zaczęła nosić kocie uszy i wciąż stara się zrozumieć, dlaczego przeżyła wypadek, którego nie powinna przeżyć. Są najlepszymi przyjaciółkami i kierują się jedną zasadą: nigdy nie kłócić się ze sobą. Czy to pomoże im przetrwać?
Sherm usiłuje zrozumieć, dlaczego ludzie rozstają się po wielu latach małżeństwa i jak to jest przyjaźnić się z dziewczyną, a dla pewniej licealistki Walentynki okażą się najtrudniejszym dniem w życiu.
A, i jeszcze Jamie, poważny starszy brat, którego głupi zakład z kumplem kończy się… no, prawie katastrofą.



_____________________________________________________________________________________________

Wydawnictwo IUVI:

środa, 1 lutego 2017

97. J. K. Rowling "HARRY POTTER I INSYGNIA ŚMIERCI"

Serie mają to do siebie, że kiedyś się kończą. To bardzo bolesne, gdy mamy do czynienia z fantastycznym uniwersum i bohaterami, z którymi się zżyliśmy. Jedynym ratunkiem jest zagłębienie się po raz kolejny w ten świat. Co, jak co, ale książki dają nam możliwość wielokrotnego przeczytania. Niestety ból jest zawsze taki sam. 

Dziś zapraszam Was na recenzję finału serii, jaka zdecydowanie zmieniła moje życie. Zapraszam na "Harry'ego Pottera i Insygnia Śmierci" J. K. Rowling!:)

Harry wraz z Ronem i Hermioną opuszczają mury Hogwartu by odnaleźć sposób na pokonanie Voldemorta. Młody czarodziej jest bardzo samotny i niepewny swojej przyszłości. Śmierć Dumbledore'a przyniosła więcej pytań niż odpowiedzi. Zmarły dyrektor Hogwartu nie pozostawił bowiem żadnych widocznych wskazówek, co do dalszych losów walki z Czarnym Panem. Oczywistym jest tylko to, że trzeba odnaleźć wszystkie horkruksy i je zniszczyć. To bardzo trudne zadanie, ale czy trójka przyjaciół mu podoła? W końcu, kiedy dojdzie do ostatecznej walki Harry'ego z Voldemortem?

To już niestety koniec. Nie doczekamy się (raczej) kolejnego tomu przygód o Harry'm Potterze. Jako kontynuację nie liczę "Przeklętego Dziecka", ponieważ, według mnie, to marne fanfiction. Tym bardziej boli rozstanie z ukochanymi bohaterami. "Insygnia Śmierci" to moja ulubiona część całej serii. Uwielbiam ją za niezwykły mrok, strach przesiąkający każdą kartkę i zniewalający klimat. Kocham ją także za to, iż po jej lekturze jeszcze bardziej uwielbiam świat literatury, rodzący takie właśnie perełki, odmieniające ludzie egzystencje i budzące zapał czytelniczy.

Uważam, że J. K. Rowling doskonale rozwiązała wszystkie wątki - niektóre w sposób bardzo naturalny i prosty, inne w złożony i bolesny. Ginie bowiem wielu wspaniałych bohaterów, wyrywając czytelnikom cząstki duszy. Finał powieści to ogromny pokaz brutalności i śmierci. Autorka chciała być bardzo dokładna, więc mamy tutaj liczne retrospekcje, niuanse związane z postaciami zarówno głównymi, jak i pobocznymi. To pozwala także na chwilę oddechu od ciężkiego klimatu całości, ponieważ akcja wtedy zwalnia i uspokaja się, by niebawem znów wyrwać do przodu, pociągając nas brutalnie za sobą.

W całej serii podobało mi się to, że bohaterowie dojrzewają wraz z czytelnikiem. W "Insygniach Śmierci" mam do czynienia ze swoimi równolatkami i jest to wspaniałe doświadczenie, ponieważ na prawdę czuję jakbym miała do czynienia z rówieśnikami. Nie licząc ratowania czarodziejskiego świata, mają oni podobne problemy, co ludzie w moim wieku. Mogłam się bez problemu utożsamiać z ukochanymi postaciami, W tym miejscu jeszcze bardziej boli świadomość, iż to ostatnia część cyklu - chciałabym dalej towarzyszyć Harry'emu i jego przyjaciołom w już dorosłym życiu.

Teraz - mając osiemnaście lat i trochę czytelniczego doświadczenia na karku - wiem, że nigdy nie rozstanę się z serią o Harry'm Potterze. Będę wciąż do niej wracać i za każdym razem się zachwycać. To ona ukształtowała mój charakter i sprawiła, iż jestem takim człowiekiem, a nie innym. Apeluję do osób, które to czytają, a są rodzicami - podsuwajcie dzieciom Pottera, a zapewniam - jedynym waszym problemem nie będzie to, że maluch nie czyta, a brak pieniędzy na kupowanie mu kolejnych publikacji;D

Życzę wspaniałego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2008
Stron: 782
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Ocena: 10+/10