sobota, 25 lutego 2017

103. A. Jadowska "AKUSZER BOGÓW"

Uwielbiam książki o pięknych okładkach. Kocham je jednak tylko, jeśli wewnątrz kryje się równie wspaniała treść. Miło jest później popatrzeć na półkę i zobaczyć na niej pozycję, którą się zachwyciło, a do tego tak bardzo cieszy oko. Dziś zaprezentuję Wam powieść polskiej pisarki, która szturmem zdobyła moje serce, gdy przeczytałam "Dziewczynę z Dzielnicy Cudów". Teraz pora na kolejny tom.



Zapraszam na recenzję "Akuszera Bogów" Anety Jadowskiej!:)

W drugim tomie serii opuszczamy wraz z Nikitą Warsa i Sawę i wybieramy się do mroźnej Norwegii. Nie wybiera się tam jednak na zwykłe wakacje. Nikita w końcu pragnie wziąć sprawy w swoje ręce i dowiedzieć się wszystkiego o tym, co przez lata jej wpajano. Okazuje się, że nie będzie to takie łatwe, ponieważ po drodze wielokrotnie naraża swoje życie. A do tego - kim jest ten przeklęty tytułowy Akuszer Bogów?!!

Po raz kolejny dałam się wciągnąć w przygody Nikity. Trochę mi jednak było na początku szkoda, że opuszczamy fantastycznie wykreowane Warsa oraz Sawę z "Dziewczyny z Dzielnicy Cudów". Szybko to wrażenie minęło, ponieważ kocham skandynawskie klimaty, a jeszcze opisane w taki sposób - wspaniale! Właściwie widzę tylko jedną wadę "Akuszera Bogów", książka za szybko się kończy, a ja chciałabym więcej i więcej i więcej!

A więc, co mnie tak zachwyciło? Przede wszystkim świetnie wykreowany świat. Jadowska doskonale operuje swoją wyobraźnią i sprawia, że czytelnik czuje się rzeczywistym uczestnikiem wydarzeń. To wrażenie potęguje niezwykle charyzmatyczna protagonistka, której nie da się nie lubić. Ja chciałam wciąż jej towarzyszyć. Książka jest również niezmiernie emocjonująca, liczne zwroty akcji miotają czytającym, jak jakaś obca siła;D

Niezmiernie podobały mi się także liczne nawiązania do niezwykle interesującej skandynawskiej mitologii. Autorka świetnie ukazała świat bogów. 

Jadowska pokazała nam Nikitę w zupełnie innym świetle. Pokazuje, że jej bohaterka to istna logiczna układanka, której ona sama nie rozumie, a chciałaby by czytelnik rozwikłał jej zagadkę. To fascynujące, stworzyć protagonistę, tak bardzo doskonale, iż zaczyna żyć własnym życiem, przekraczając wszelkie granice wyobraźni autorki. Ja tak to odebrałam i już oczekuję petardy w trzecim tomie;D

 Wrócę jeszcze na chwilę do wizualnej części pozycji. Przy recenzji "Dziewczyny..." mówiłam, że chciałabym niezmiernie, by okładka i wspaniałe grafiki wewnątrz pozostały na takim samym poziomie. Dziś przyznaję, że Wydawnictwo SQN stworzyło coś o wiele lepszego. Z ogromną przyjemnością oglądałam wspaniałe ilustracje, a okładkę to chyba zagłaskałam na śmierć;D Jestem zachwycona i - SQN nie zmieniajcie grafików, robią doskonałą robotę:)


Podsumowując - nie pozostaje mi nic innego niż oczekiwać kolejnych tomów tej zacnej serii. Pani Jadowskiej gratuluję, że udało się jej porwać mnie na kilka godzin w literacki świat. Uwielbiam Nikitę i nic tego nie zmieni, a Wam serdecznie polecam jej przygody.

Życzę wspaniałego zaczytania!
A.
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN!

~*~
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2017
Stron: 384
Ocena: 10/10

niedziela, 12 lutego 2017

102. M. Grant "FEED"

Książki post apokaliptyczne zawsze miały ogromne miejsce w moim sercu. Uwielbiam czytać o tym, jak świat popada w ruinę, a ludzie giną zarażeni jakąś tajemniczą chorobą, zamieniającą ich w łaknące mięsa potwory lub zabici śmiertelną dawką promieniowania. Brzmi to trochę makabrycznie, ale kocham moment, gdy mogę obserwować apokalipsę, przedstawioną na kartach powieści. 



Zapraszam na recenzję pozycji krążącej wokół owej tematyki - "Przegląd Końca Świata. Feed" Miry Grant!:)

Książka przenosi nas o swego rodzaju alternatywnej rzeczywistości, gdzie w 2014 roku wynaleziono lek na raka. Zapłacono jednak za to najwyższą cenę, bowiem rozpowszechnił się niezwykle groźny wirus. Ludzie nie chcieli uwierzyć, że grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo, a ofiar było coraz więcej. Właściwa akcja rozpoczyna się dwadzieścia lat po tym wydarzeniu. George i Shaun Masonowie są niezwykle zdolnymi blogerami, którzy zajmują się opisywaniem trudnej dla wszystkich rzeczywistości. Niebawem udaje im się wygrać swego rodzaju konkurs i uczestniczyć w niezwykle emocjonującej rozgrywce o fotel prezydencki jako reporterzy jednego z kandydatów. Nie zdają sobie sprawy, ile problemów im to przyniesie.

Muszę przyznać, że na początku taki nowy sposób przestawienia inwazji zombie niezwykle mi się spodobał. Podchodziłam do tej lektury, właściwie niewiele o niej wiedząc. Przeczytałam jedynie opis z tyłu okładki, który był bardzo enigmatyczny. Momentalnie dałam się pochłonąć. Początek powieści to istna jazda bez trzymanki. Zapoznawałam się z tym prologiem z wypiekami na twarzy, spodziewając się fenomenalnej powieści. Niestety delikatnie się rozczarowałam. "Feed" nie jest fantastyczne, a jedynie dobre - już wyjaśniam dlaczego. 


Autorka chciała zadbać o największe szczegóły i zrobiła to, ale kosztem wartkiej akcji. Najprościej mówiąc, "Feed" niezmiernie często się dłuży. Rozwleczenie fabuły chwilami sprawiało, iż musiałam robić sobie przerwę od lektury, ponieważ bardzo się męczyłam. Potrafię jednak zrozumieć intencje pisarki. Grant stworzyła historię, w której media są istotną, jak nie najważniejszą siłą, wpływającą na masy. Chciała całą książkę wystylizować na taką blogerską relację "na żywo". Fani powolnego kreowania opowieści z pewnością będą usatysfakcjonowani. Na mnie ten zabieg niestety nie zrobił najmniejszego wrażenia. Znam masę pozycji mających szybką, emocjonującą akcję i obfitujących w detale.

Powolność fabuły sprawiła (niestety) również, że książka jest dość przewidywalna. Mnie zaskoczyło jedynie zakończenie. Wszystkiego innego spodziewałam się ze sporym wyprzedzeniem. Niestety nie lubię pozycji, które nie robią z mojego mózgu sieczki, miotając w przeróżne strony. 

Jak wiecie, kocham jeszcze w literaturze wspaniałe kreacje bohaterów, ponieważ to oni są osią, wokół której powinno się budować wszystko inne. W "Feed" nie znalazłam niestety postaci, jaka zdobyłaby zupełnie moje serce. Grant postarała się, by każdy z charakterów miał swoje indywidualne cechy, ale nie uniknęła szablonowości. Jaka szkoda:(


Podsumowując - wydaje mi się, że Mira Grant nie wstrzeliła się do końca w moje literackie gusta. Jestem jednak pewna, iż wielu innych czytelników będzie usatysfakcjonowanych lekturą. Ja uważam ją za dobrą z minusem i zastanowię się jeszcze, czy sięgnąć po kolejne tomy.

Życzę wspaniałego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2012
Stron: 496
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Ocena: 6.5/10

czwartek, 9 lutego 2017

101. W. Hugo "NĘDZNICY"

Uwielbiam wszystko, co francuskie, wiecie o tym doskonale. Literatura jest jedną z perełek tego kraju, oprócz wspaniałej kultury i Wieży Eiffela oczywiście;D Zarówno ta współczesna, jak i dawna, bardzo zachwyca. Ja dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kompletnej klasyce, którą powinien znać każdy, szczególnie, że to tak świetna opowieść.

Zapraszam na recenzję "Nędzników" W. Hugo!:)

Głównym bohaterem powieści jest Jean Valjean, który po spędzeniu dziewiętnastu lat na galerach, wychodzi na wolność. Mężczyzna został skazany, ponieważ był złodziejem. Spotyka niesamowitego człowieka, biskupa z Digne i postanawia zmienić swoje życie na lepsze. Niebawem pod innym nazwiskiem zostaje dyrektorem fabryki, a potem merem Monteruil-sur-Mer. Kiedy dowiaduje się, że jedna z jego pracownic, Fantyna, ma nieślubne dziecko, postanawia przyjąć je pod swój dach i zająć się, jak swoim. Niebawem okrutna ręka przeszłości ponownie go dopadnie.

Muszę przyznać, że bardzo długo zabierałam się do napisania tej recenzji. "Nędznicy" są uważani przez wielu czytelników i literaturoznawców jako dzieło idealne i ponadczasowe (oczywiście ja też podzielam ich opinie). Boję się, iż zbyt uproszczę całość i moja recenzja nie będzie ukazywała ogromu wspaniałości tego utworu. Musicie bowiem wiedzieć - zakochałam się po raz kolejny we Francji. Wiktor Hugo zabrał mnie w wycieczkę do Paryża czasów minionych i jestem zachwycona tą eskapadą.

Nade wszystko pokochałam w tej monumentalnej powieści ogromną dbałość o szczegóły autora. Hugo postarał się, by zarówno niesamowite wątki historyczne, obyczajowe, społeczne, kryminalne były dopracowane do perfekcji. Powieść jest wielowątkowa i ma liczną plejadę bohaterów. Pisarz dał pięć minut każdemu, nawet postaciom drugoplanowym. To jeszcze bardziej sprawiało, że miałam wrażenie uczestniczyć w tych wydarzeniach i poznawać tych ludzi. 

Zauważyłam u Hugo podobieństwo z pisarzami angielskimi XIX wieku. Tak samo, jak chociażby Dickens przedstawia w swojej powieści biedotę i szeroko pojęte problemy społeczne. Tamtych kocham, więc z autorem "Nędzników" nie mogło być inaczej, szczególnie, że wszystko dzieje się w Paryżu, który został niesamowicie zarysowany. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak doskonale wykreowanym miastem na kartach jakiejkolwiek powieści - mogę go jedynie postawić obok równie świetnej Moskwy Bułhakowa.

Wiem, że wielu czytelników nie sięga po tego typu ogromne klasyki, czy ogólnie po powieści czasów minionych. Jako powody najczęściej podają trudny i niezrozumiały sposób pisania pisarzy tamtych lat. Mogę zaręczyć tym osobom - "Nędzników" możecie czytać bez lęku. Hugo operuje prostym i bardzo klarownym językiem. Jego styl już od pierwszych stron Was zachwyci, a do tego ten rozmach! Mało jest współczesnych autorów, którzy potrafiliby z takiej prostoty zbudować historię bardziej widowiskową niż wiele filmów hollywoodzkich.

Podsumowując - serdecznie polecam Wam "Nędzników". Każdy książkoholik powinien poznać tę historię. Ja cieszę się, że mam swoje własne dwutomowe wydanie. Spędziłam super czas przy lekturze, a owe książki teraz cieszą moje oko na półce:)

Życzę wspaniałego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: Bellona
Rok wydania: 2014
Stron: 928 + 960 = 1888
Tłumaczenie: Krystyna Byczewska
Ocena: 10/10