piątek, 21 października 2016

48. J.K. Rowling "HARRY POTTER I WIĘZIEŃ AZKABANU"

Ten miesiąc obfituje w powroty do lektur dzieciństwa. Ale nie uważam tego za coś złego, wręcz przeciwnie, ponieważ moja miłość o dawnych obiektów zachwytu powraca z jeszcze większą mocą, a to napędza mnie do czytania i mam ochotę pochłaniać więcej i więcej:)

Dziś zapraszam Was na recenzję "Harry'ego Pottera i Więźnia Azkabanu":)

Harry Potter ucieka z domu wujostwa, by w spokoju spędzić resztę wakacji przed rozpoczęciem trzeciego roku nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Udaje się do Dziurawego Kotła. Niebawem dowiaduje się, że z najpilniej strzeżonego więzienia czarodziejów ucieka bardzo groźny przestępca. Co go łączy z Harry'em? Dlaczego lekcje wróżbiarstwa są dla chłopca udręką? Czym jest tajemniczy czarny pies, który prześladuje go na każdym kroku?

Bardzo lubię tą część przygód młodego czarodzieja. Najbardziej, ponieważ pojawia się tutaj postać Syriusza Blacka, który jest doskonale wykreowanym bohaterem - może nie moim ulubionym w całej serii, ale bardzo interesującym. Z każdym tomem sagi dowiadujemy się o magicznym świecie coraz więcej, ale w "... Więźniu Azkabanu" jesteśmy niemal przytłoczeni nowymi informacjami, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przeszłość Harry'ego zaczyna nam się powoli rozjaśniać, gdyż zapoznajemy się pokrótce ze szkolnym życiem jego ojca.

Bardzo podobało mi się również to, iż w "... Więźniu Azkabanu" J. K. Rowling mocno wyeksponowała postać Hermiony. Poznajemy małe "mroczne" tajemnice mugolskiej czarodziejki. To moja ulubiona kobieca postać z serii, więc jej rozbudowany wątek był bardzo ciekawą lekturą - szczególnie chwila, gdy w końcu rozwiązuje się zagadka, w jaki sposób uczęszcza na tyle zajęć:) Świetną postacią jest również Remus Lupin. Bardzo lubiłam zaczytywać się w jego rozmowach z Harry'em. Doskonale zaprezentowano również Hagrida. Ten przesympatyczny olbrzym jest bardzo zabawny w swojej nowej roli. 


Finał "...Więźnia Azkabanu" wręcz wbił mnie w fotel. Przypominał bardzo dobrą literaturę akcji. Tak wiele się działo, że siedziałam, jak na szpilkach pochłaniając kolejną i kolejną stronę. Przeżyłam ogromne katharsis, mimo iż czytałam tę książkę nie po raz pierwszy. Jestem pewna - każdy z Was również poczuje lub poczuł niesamowitą satysfakcję po odłożeniu tej pozycji. Jednocześnie czujemy wielki niedosyt, który namawia od razu na część kolejną, czyli "Czarę Ognia".


Podsumowując - niesamowita powieść! Ale tego chyba nie muszę nikomu powtarzać, ponieważ Harry Potter to już klasyk, który koniecznie warto znać. Zapraszam niebawem na recenzje kolejnych tomów:)

Życzę miłego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2001
Stron: 460
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Ocena: 10/10

środa, 19 października 2016

47. R. Kosik "FELIX NET I NIKA ORAZ TEORETYCZNIE MOŻLIWA KATASTROFA"

Powrót do dawnych lektur jest zawsze miłym doświadczeniem. Jako bardzo młodzi ludzie, często postrzegamy literaturę zupełnie odmiennie, niż będąc dorosłymi. Ja uwielbiam odkrywać w książkach to, co ukryło się przede mną kilka lat wcześniej. Dlatego postanowiłam sięgnąć po drugi tom serii "Felix, Net i Nika".

Zapraszam na recenzję "...Teoretycznie Możliwej Katastrofy"!:)

 Felix, Net i Nika właśnie pokonali tajemniczy Gang Niewidzialnych Ludzi. Wyjeżdżają na wakacje, ale nie czeka ich spokojny odpoczynek. W końcu ta trójka przyjaciół przyciąga kłopoty jak magnes. Znajdują się w dawnej niemieckiej bazie wojskowej. Co tam znajdą? Czego się dowiedzą?

Książka pełna świetnej akcji i nieszablonowego humoru Sądzę, że spodoba się każdemu koneserowi szybkiej, obfitującej w zwroty akcji fabuły. Całość okraszają wspaniali bohaterowie, jakich pokochać jest nietrudno:)

Nade wszystko uwielbiam w prozie Kosika tę lekkość w języku, bardzo uniwersalną i ujmującą swoją prostotą. "...Teoretycznie Możliwa Katastrofa" to świetna pozycja, gdy chcemy poprawić sobie nastrój po cięższym dniu w szkole czy pracy. Jestem pewna, że porwą Was przygody Felixa, Neta i Niki. 
Muszę przyznać, iż w tej części najbardziej spodobały mi się interesujące odniesienia do historii II wojny światowej. Wiecie - jestem wielką fanką takich wątków - i za nie, książka pana Kosika dostała duży plus.

Mówiłam już przy recenzji poprzedniego tomu, że trio bohaterów przypomina mocno te z książek o Harry'm Potterze - "...Teoretycznie Możliwa Katastrofa" pokazuje to podobieństwo jeszcze bardziej, Dla mnie (i innych lubiących tę książkę) jednak nie jest to żaden problem. Ciekawie jest patrzeć na trójkę protagonistów odmiennych charakterów. Ta część pokazała jeszcze bardziej wyjątkowość Niki. Jest ona swoistą "kobiecą równowagą", podobnie jak Hermiona w serii J.K. Rowling. Polubiłam tą postać właśnie za te cechy.  


Przeżyłam wspaniałą przygodę przy "...Teoretycznie Możliwej Katastrofie":) Nie było ani chwili, gdy chciałabym odłożyć twór pana Kosika. Jestem dość wymagającą czytelniczką, więc po lekturze mogę stwierdzić - nikomu nie grozi nuda przy czytaniu zabawnych perypetii Felixa, Neta i Niki.

Polecam "...Teoretycznie Możliwą Katastrofę" każdemu, ponieważ autor doskonale dopasował swój styl i skonstruował fabułę tak, że zachwyci książoholika w każdym wieku.

Życzę miłego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: Powergraph
Rok wydania: 2005
Stron: 536
Ocena: 8/10

poniedziałek, 17 października 2016

Filmowe Ekranizacje #9 HARRY POTTER I KOMNATA TAJEMNIC

W dzisiejszej osłonie Filmowych Ekranizacji znów powracamy do świata Harry'ego Pottera. Kocham po równo same książki, jak i ich ekranizacje:) Uważam, że każda z nich jest warta uwagi, choć nie wszystkie są idealne. Tego pięknego, jesiennego poniedziałku, zapraszam Was na recenzję "Harry'ego Pottera i Komnaty Tajemnic"!:)

Harry Potter czuje się nieszczęśliwy w domu swojego wujostwa, gdzie jest zmuszony przetrwać całą przerwę pomiędzy pierwszym a drugim rokiem nauki w Hogwarcie. Najbardziej boli go fakt, iż przyjaciele nie dają żadnego znaku. Okazuje się, że pisali, i to bardzo dużo, ale przebiegły domowy skrzat, Zgredek, zabrał jego wszystkie listy. Usprawiedliwia się, twierdząc - Hogwart jest zagrożony i Harry nie może tam wrócić. Niezwykłe odwiedziny magicznego stworzenia to jednak dopiero początek jego problemów.


Świetny film, w którym wciąż czuje się tę niesamowitą magię Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Nie trudno zauważyć, iż jest to obraz dla dzieci, ale już nieco mroczniejszy niż poprzednik. Na tę niesamowitą atmosferę z pewnością ma wpływ świetna muzyka, stworzona przez niedoścignionego mistrza Johna Williamsa oraz nie pozostawiająca złudzeń, co do swojej doskonałości, gra aktorska.


Moim zdaniem, w "Komnacie Tajemnic" wspaniale zagrał, młody wtedy jeszcze, Rupert Grint. Jego Ron był tym świetnym bohaterem, idealnie przełożonym na ekran z pierwowzoru literackiego. Nie raz śmiałam się o rozpuku, szczególnie w scenach z awaryjną podróżą latającym fordem do Hogwartu.
Muszę również przyznać, że o wiele bardziej podobała mi się filmowa wersja domowego skrzata Zgredka niż książkowa. Sama do końca nie wiem dlaczego. Po prostu przekonał mnie do siebie.
Kocham także niezmiernie Maggie Smith za jej doskonałą profesor McGonagall. Polecam oglądać film w oryginale (na przykład z napisami). Pani Smith ma niesamowity głos i akcent. Wzór brytyjskiej dykcji, w moim mniemaniu.
Nie wiem jak inni fani filmów, ale ja jestem wielką fanką Robbie'ego Coltrane. Nie każdy aktor potrafiłby TAK zagrać Hagrida. Ba! Coltrane go nie gra - on jest Hagridem. Świetna rola!
To samo tyczy się Alana Rickmana, Davida Bradleya czy Kennetha Branagha, którzy wcielili się kolejno w Snape'a, Filcha i Lockharta.

A co mi się jeszcze podobało? Po raz wtóry zachwycił mnie ogrom filmowego Hogwartu. Twórcy musieli włożyć wiele pracy, by oddać go z taką szczegółowością. W tym miejscu również warto wspomnieć o wspaniałych efektach specjalnych. Film nie należy już do tych najbardziej nowoczesnych, a mimo to, przyjemnie się patrzyło na wydarzenia w Komnacie Tajemnic i samego bazyliszka, jaki w moim odczuciu wyszedł doskonale - wielki, przerażający i paskudny.

W recenzji książki mówiłam o młodym Voldemorcie, jako intrygującym bohaterze i ciekawym osobniku płci męskiej;D Filmowy jest jeszcze bardziej kuszący, nie sądzicie?

Podsumowując - "Harry Potter i Komnata Tajemnic jest świetną ekranizacją, którą polecam każdemu - nie tylko dzieciom, ale i dorosłym, wymagającym kinomanom. Klimat stworzony przez twórców jest nie do podrobienia:)

~*~


Tytuł oryginalny: "Harry Potter an the Chamber of Secrets"
Rok:  2002
Budżet: 100 000 000$
Reżyser: Chris Columbus
Scenarzysta: Steve Cloves
Muzyka: John Williams <3
Czas trwania: 2 godz. 41 min.
Moja ocena: 10/10
A Wy co o nim sądzicie?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach!
Pozdrawiam i miłego seansu, 
A.
UWAGA!!!
Chciałabym powiedzieć, że nie jestem żadną ekspertką w temacie filmografii i oceniam ekranizacje bardzo subiektywnie. Dlatego nie pragnę nikogo zdenerwować ani obrazić moją opinią. Nie uważam się za osobę wszechwiedzącą w tym temacie. Pasjonuję się kinem i opisuję je tak, jak widzę:) 
Zdjęcia i informacje zostały zaczerpnięte z portalu http://filmweb.pl