piątek, 27 stycznia 2017

91. T. Mafi "DOTYK JULII. TRYLOGIA"

Od kiedy zaczęłam prowadzić bloga, zauważyłam, jak ogromne mam braki jeżeli chodzi o literaturę młodzieżową. Dużo wcześniej odcięłam się od tego gatunku, ponieważ nie odnajdywałam w nim ciekawych dla siebie motywów i tym podobne. Zewsząd jestem jednak atakowana wszelkimi recenzjami ciekawych by się mogło wydawać pozycji, dlatego od czasu do czasu pozwalam sobie sięgnąć po młodzieżówki, z różnym skutkiem.
Dzisiejszego poranka zapraszam Was na recenzję "Dotyku Julii. Trylogii" czyli zbiorczego wydania serii powieści Tahereh Mafi!:)

Książka opowiada nam historię Julii, niezwykłej dziewczyny, która obdarzona jest przedziwną i bardzo przerażającą umiejętnością. Nie może nikogo dotknąć, ponieważ gdy to zrobi, owa osoba umiera. Dziewczyna jest niezwykle samotna - odrzuciła ją rodzina - i musi przebywać w zamkniętym ośrodku Komitetu Obrony. Jak łatwo można się domyślić, rząd chce wykorzystać ogromną moc Julii, tylko czy ona im na to pozwoli? Czy zechce odmienić swoje życie? Niebawem w życiu dziewczyny pojawi się ktoś, dla kogo zechce zawalczyć.

Ta książka jest dla mnie niezwykle problematyczną pozycją do recenzji. Dlaczego? Chciałabym powiedzieć oddzielnie o wszystkich trzech tomach i opowiadaniach, ale nie sposób tego zrobić bez spoilerów. Muszę wobec tego łopatologicznie omówić kilka aspektów, które mi się podobały lub nie. A trochę tego jest, ponieważ powieść zostawiła w mojej głowie mieszane uczucia.
Trylogia "Dotyk Julii" to dla mnie mocny średniak. Fabuła jest ciekawa i na swój sposób oryginalna, ale czytając, wciąż miałam wrażenie, jakbym zapoznawała się z syntezą wielu innych młodzieżówek. Poza tym pojawiały się, nieznośne w tej literaturze dla mnie, schematy z trójkątem miłosnym na czele. Wielokrotnie powtarzałam, że z powodu ich częstego pojawiania się, powoli zaprzestaję sięgania po literaturę młodzieżową. To bardzo oklepany motyw, szczególnie, iż niemal każdy pisarz przedstawia go identycznie. 
Kreacja bohaterów: Julia jest ciekawą protagonistką, choć chwilami nużyły mnie jej filozoficzne rozmyślania. Gdzieś z tyłu głowy świadomość krzyczała: "Siedemnastolatka nie ma na tyle egzystencjalnego doświadczenia, by pleść tego typu farmazony!". Oczywiście można to obronić, bo przecież dziewczyna nie jest zwykłą nastolatką. Podobała mi się jednak przemiana, jakiej doświadczyła bohaterka na przestrzeni całej opowieści. Super pomysłem, czysto konstrukcyjnym, było przedstawienie całej historii w formie często przekreślanych zdań czy niedopowiedzeń. Tekst nabiera niezwykłego, artystycznego charakteru.

Tahereh Mafi ma bowiem doskonały warsztat. Podoba mi się sposób, w jaki łączy zdania ze sobą, dobór słownictwa. Zdaję sobie sprawę, iż to w dużej mierze wspaniała praca tłumacza, ale jednak. Styl Mafi zachęcił mnie do lektury już od pierwszych stron. Sam początek historii jest niemałym majstersztykiem. Autorce udało się stworzyć niepowtarzalny nastrój tajemnicy. Czytelnik nie wie zupełnie, gdzie się znajduje, kto jest bohaterem, co ma się niebawem wydarzyć oraz niezmiernie pragnie poznać wszystkie te szczegóły. 

Pierwszy tom (oprócz emocjonującego zawiązania akcji) nie podobał mi się jakoś niezwykle. Druga odsłona jest o wiele bardziej spektakularna. Świetnym rozwiązaniem było ukazanie większej perspektywy niż tylko ta "ośrodkowa". Niestety tutaj pojawia się ten przeklęty trójkąt miłosny, który psuje ciekawą historię ;( Finał trylogii jest najlepszy - o wiele bardziej dynamiczny i interesujący. Samo rozwiązanie akcji jest nawet satysfakcjonujące, choć brakuje mi tutaj efektu wow. Opowiadania, dołączone do serii w tym wydaniu, dopełniają wszystkiego i rozwiewają niektóre niejasności. 

Podsumowując - "Dotyk Julii" to ciekawa historia, zawierająca elementy, które mi się nie podobały. Daleko jej do książek, jakie ubóstwiam oraz nienawidzę. Ciekawa fabuła będąca średniakiem. Polecam, ponieważ każdy odczyta tę opowieść inaczej.

Życzę wspaniałego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: Otwarte 
Rok wydania: 2015
Stron: 832
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Ocena: 6/10

4 komentarze:

  1. A mi się bardzo podobała ta seria.Potrafiła mnie zainteresować, Choć w sumie ja ją czytałam już jakiś czas temu więc ciekawe jakby to wyglądało teraz
    ja-sie-dystansuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehh, te nieszczęsne trójkąty ;P W tej trylogii trójkąt był wyjątkowo irytujący, ale sama seria nawet mi się podobała ;) Lubię dystopię, a poza tym styl autorki bardzo mi odpowiadał :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Na co pierwsze zwróciłam uwagę, to intrygująca okładka. Bardzo mi się podoba. Jednak w miarę jak czytałam Twój opis tego, o czym jest książka, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że to kolejna fantastyczna młodzieżówka, taka sama jak większość — każdy motyw zerżnięty od tego, co już się pojawiło i moim zdaniem przejadło. Nie zdziwiłam się więc, poznawszy Twoją opinię. Swoją drogą, Ruda z "X-manów" dysponowała identyczną mocą — odbierała siły witalne każdemu, kogo dotknęła.

    Bardzo podoba mi się ta recenzja. Konkretna, spójna, nie mamy wątpliwości, z jakim typem książki mamy do czynienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życie recenzenta nie jest proste. Skąd to wiem? Zobaczyłem dwie informacje na temat tej książki. Liczba stron - 832 i ocena - zaledwie 6 na 10. Wniosek - kilkaset stron lektury, która mówiąc kolokwialnie "tyłka nie urywa" :))

    OdpowiedzUsuń