Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pora na klasykę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pora na klasykę. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lutego 2017

101. W. Hugo "NĘDZNICY"

Uwielbiam wszystko, co francuskie, wiecie o tym doskonale. Literatura jest jedną z perełek tego kraju, oprócz wspaniałej kultury i Wieży Eiffela oczywiście;D Zarówno ta współczesna, jak i dawna, bardzo zachwyca. Ja dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kompletnej klasyce, którą powinien znać każdy, szczególnie, że to tak świetna opowieść.

Zapraszam na recenzję "Nędzników" W. Hugo!:)

Głównym bohaterem powieści jest Jean Valjean, który po spędzeniu dziewiętnastu lat na galerach, wychodzi na wolność. Mężczyzna został skazany, ponieważ był złodziejem. Spotyka niesamowitego człowieka, biskupa z Digne i postanawia zmienić swoje życie na lepsze. Niebawem pod innym nazwiskiem zostaje dyrektorem fabryki, a potem merem Monteruil-sur-Mer. Kiedy dowiaduje się, że jedna z jego pracownic, Fantyna, ma nieślubne dziecko, postanawia przyjąć je pod swój dach i zająć się, jak swoim. Niebawem okrutna ręka przeszłości ponownie go dopadnie.

Muszę przyznać, że bardzo długo zabierałam się do napisania tej recenzji. "Nędznicy" są uważani przez wielu czytelników i literaturoznawców jako dzieło idealne i ponadczasowe (oczywiście ja też podzielam ich opinie). Boję się, iż zbyt uproszczę całość i moja recenzja nie będzie ukazywała ogromu wspaniałości tego utworu. Musicie bowiem wiedzieć - zakochałam się po raz kolejny we Francji. Wiktor Hugo zabrał mnie w wycieczkę do Paryża czasów minionych i jestem zachwycona tą eskapadą.

Nade wszystko pokochałam w tej monumentalnej powieści ogromną dbałość o szczegóły autora. Hugo postarał się, by zarówno niesamowite wątki historyczne, obyczajowe, społeczne, kryminalne były dopracowane do perfekcji. Powieść jest wielowątkowa i ma liczną plejadę bohaterów. Pisarz dał pięć minut każdemu, nawet postaciom drugoplanowym. To jeszcze bardziej sprawiało, że miałam wrażenie uczestniczyć w tych wydarzeniach i poznawać tych ludzi. 

Zauważyłam u Hugo podobieństwo z pisarzami angielskimi XIX wieku. Tak samo, jak chociażby Dickens przedstawia w swojej powieści biedotę i szeroko pojęte problemy społeczne. Tamtych kocham, więc z autorem "Nędzników" nie mogło być inaczej, szczególnie, że wszystko dzieje się w Paryżu, który został niesamowicie zarysowany. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak doskonale wykreowanym miastem na kartach jakiejkolwiek powieści - mogę go jedynie postawić obok równie świetnej Moskwy Bułhakowa.

Wiem, że wielu czytelników nie sięga po tego typu ogromne klasyki, czy ogólnie po powieści czasów minionych. Jako powody najczęściej podają trudny i niezrozumiały sposób pisania pisarzy tamtych lat. Mogę zaręczyć tym osobom - "Nędzników" możecie czytać bez lęku. Hugo operuje prostym i bardzo klarownym językiem. Jego styl już od pierwszych stron Was zachwyci, a do tego ten rozmach! Mało jest współczesnych autorów, którzy potrafiliby z takiej prostoty zbudować historię bardziej widowiskową niż wiele filmów hollywoodzkich.

Podsumowując - serdecznie polecam Wam "Nędzników". Każdy książkoholik powinien poznać tę historię. Ja cieszę się, że mam swoje własne dwutomowe wydanie. Spędziłam super czas przy lekturze, a owe książki teraz cieszą moje oko na półce:)

Życzę wspaniałego zaczytania!
A.

~*~
Wydawnictwo: Bellona
Rok wydania: 2014
Stron: 928 + 960 = 1888
Tłumaczenie: Krystyna Byczewska
Ocena: 10/10

piątek, 9 września 2016

35. G. de Maupassant "BEL AMI"

Literatura francuska to, w zależności od czasu powstania, jest bardzo różnorodna. Uwielbiam odkrywać te nowe formy, które jeszcze ni były dla mnie znane. Najbardziej jednak miłuję francuską powieść XIX wieczną, ponieważ jest ogromnie różnorodna - od wspaniałych utworów realistycznych do pięknych wytworów naturalizmu.

Dziś prezentuję Wam powieść, w moim odczuciu, z pogranicza obydwu zagadnień. Wspaniały kawał klasycznej francuskiej literatury, który trzeba znać:) Zapraszam na "Bel Ami" Guy de Maupassanta.

George Duroy przybywa do Paryża, by po przejściu do cywila, ułożyć sobie życie. Czuje się nieszczęśliwy z powodu początkowych niepowodzeń i braku pieniędzy na cokolwiek. Pewnego wieczora spotyka swojego przyjaciela z czasu wojska i odnajduje sposób na zdobycie stanowiska i funduszy. Nie jest to jednak do końca moralny pomysł...


Intrygujące, prawda? Uwielbiam tę powieść! Jest w niej cała esencja Francji XIX wieku - brak wstydu, piękne damy, afery polityczne, pojedynki i wiele wiele innych. A to wszystko okraszone ujmującym głównym bohaterem, w którym nie jedna kobieta zakochałaby się bez pamięci. George Duroy jest bowiem postacią pełnokrwistą. Czytelnikowi wydawać by się mogło, iż istniał kiedyś naprawdę, a pisarz znał go i, po prostu, opisał jego życie, 


Nie da się nie lubić pana Duroy, ale nie można też przejść obojętnie obok wspaniale wykreowanego obrazu Paryża. Powieść już od pierwszych stron zabiera nas w wycieczkę o zmroku po tym niesamowitym miejscu. Dla mnie - wielkiej wielbicielki takich klimatów - była to istna uczta literacka. Pięknie w tym wszystkim pisarz wplata przekrój francuskiego społeczeństwa tamtego okresu. Mamy tutaj dziennikarzy, którzy chcą zniszczyć rząd czy kobiety, jakie swoim ciałem potrafią przekonać mężczyzn do wszystkiego - w myśl zasady "Kobieta jest szyją, na której kręci się głowa mężczyzny", a ona w moim odczuciu jest tutaj podstawą, wokół niej kręci się fabuła. Pokochałam tę pozycję właśnie za silne charaktery reprezentantek płci pięknej. 

Czytając powieść, trudno jest uwierzyć, iż jej wydarzenia dzieją się około sto trzydzieści lat temu, jest cholernie aktualna. Ale to pokazuje także, jak uniwersalny jest Maupassant w swojej literaturze. Podoba mi się jeszcze to, że "Bel Ami" tak bardzo przypomina mi "Nanę" E. Zoli, nie jest jednak aż tak wulgarna, ale w gruncie rzeczy ma wiele cech typowej literatury naturalizmu. To właśnie od tej pozycji zaczęła się moja fascynacja francuską klasyką i mam do niej ogromny sentyment. Dzięki niej sięgnęłam również po inne bardzo wartościowe wytwory monsiur de Maupassanta, które serdecznie Wam polecam! szczególnie nowelki - są one przekomiczne:)


Życzę miłego zaczytania,
A.
~*~
Wydawnictwo: Siedmioróg
Rok wydania: 2012
Stron: 348
Tłumaczenie: Krystyna Dolatowska
Ocena: 10/10

piątek, 26 sierpnia 2016

32. J. Austen "DUMA I UPRZEDZENIE"

Są takie książki, które zachęcają do przeczytania już od pierwszego zdania, akapitu, strony. W moim przypadku dzieje się tak zazwyczaj, gdy sięgam po klasykę literatury. Przyjemnie jest zagłębiać się w opisy minionych epok, jest w tym coś magicznego, a ta niezwykłość bardzo mnie pociąga i sprawia, iż na tego typu prozę decyduję się bardzo często i niemal zawsze jestem oczarowana.

Dziś zapraszam Was w podróż do przełomu XVIII i XIX wieku, na angielską prowincję, dzięki powieści "Duma i uprzedzenie" niezawodnej pani Jane Austen, która skradła moje serce już nie raz.

Państwo Bennetowie z niepokojem zastanawiają się nad losem swoich córek. Nie są zbyt zamożni, a panny są już w odpowiednim wieku na małżeństwo. Kiedy nieopodal pojawia się przystojny i bogaty młodzieniec, pojawia się w nich nadzieja na poprawę losu młodych kobiet.

"Duma i uprzedzenie" to najlepsza powieść Jane Austen, niezaprzeczalnie! Według mnie, autorka zamknęła w niej wszystkie swoje walory i stworzyła opowieść godną podziwu. Mamy tutaj wszystko - angielski humor, który jest subtelny i bardzo zabawny, wachlarz ludzkich charakterów, od wyniosłego pana Darcy'ego do miłego Bingley'a i doskonałe opisy życia prowincji za czasów panowania królowej Wiktorii. Właściwie to tym ostatnim najbardziej się zachwycam, ponieważ jestem wielką pasjonatką tego okresu historycznego, co nie trudno, z resztą, nie zauważyć:)

A co jeszcze mnie urzekło? Oczywiście pan Darcy!:) To chyba nic dziwnego - niemal każda kobieta uwielbia tego bohatera po lekturze. Ja uważam, iż to wspaniale skonstruowana postać. Jest takim, współcześnie mówiąc, "outsiderem", co nadało mu tajemniczości, a ja jako wnikliwa czytelniczka chciała poznać wszystkie jego tajemnice. Inni protagoniści byli mi zupełnie obojętni, skupiłam się na panu Darcy'm i oczekiwałam każdego momentu, kiedy pojawi się na kartach książki.

Po kilkukrotnej lekturze "Dumy i uprzedzenia" doszłam do wniosku, że to nie jest tak na prawdę książka o miłości. To swoisty przekrój dziewiętnastowiecznego prowincjalnego społeczeństwa, uwięzionego w swoich konwenansach i potrzebie bogactwa, które zaślepia ich potrzeby serca. To piękny przykład na to, iż małżeństwo nie musi być umową pomiędzy kobietą a mężczyzną. Niesamowita historia o potrzebie bycia kochanym i dawania miłości. Współcześni mogliby czerpać z niej wiele mądrości, ponieważ tyle teraz rozwodów i zdrad. Przecież nie trzeba wiele, by stać się szczęśliwym człowiekiem.

Podsumowując - "Dumę i uprzedzenie" jak najbardziej polecam. Komu? Każdemu! Nie zależnie, czy jesteś kobietą czy mężczyzną, w tej książce znajdziesz coś dla siebie. Wiadomo, powieść jest bardziej przystępna dla płci pięknej, ale panowie na pewno również zauważą jej urok.


Miłego zaczytania, 
A.
~*~
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2014
Stron: 368
Tłumaczenie: Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Ocena: 10/10

piątek, 12 sierpnia 2016

29. L. Tołstoj "ANNA KARENINA"

Bogate życie, bale, bankiety, piękny dom, urocze dziecko... Chyba każda kobieta o tym marzy. Czy jest to jednak najważniejsze w życiu? A może potrzeba czegoś więcej?
Dziś zapraszam Was w podróż do XIX wiecznej Rosji wraz z powieścią "Anna Karenina" L. Tołstoja.

Anna Karenina jest żoną dystyngowanego, starszego mężczyzny i prowadzi przy nim monotonne i stabilne życie. Kobieta to również szczęśliwa matka, która stara się urozmaicić sobie egzystencję licznymi balami i przyjęciami. Nudę swojego małżeństwa zauważa w chwili, gdy spotyka przystojnego hrabiego Wrońskiego. Co wyniknie z tej znajomości?

Jeszcze niedawno literaturę rosyjską omijałam szerokim łukiem, ale nie dlatego, iż mi się nie spodobała (w ogóle takiej nie czytywałam). Bałam się nieznanego rejonu prozy, którego jeszcze nie zbadałam. Jak się okazało, lęk ten, był zupełnie irracjonalny, a ja zakochałam się w prozie największego azjatyckiego kraju. Najpierw zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, szkolna lektura, "Zbrodnia i Kara" pana Dostojewskiego, a teraz "Anna Karenina" Tołstoja, jaka stała się jedną z moich najlepszych przeczytanych książek tego roku. Dlaczego? Czytajcie dalej.

Przede wszystkim pokochałam niesamowity wachlarz bohaterów, jakich stworzył pan Tołstoj. Tytułowa Anna jest piękną, zmysłową i bardzo inteligentną kobietą, która daje się ponieść swoim emocjom, niczym każda pełnokrwista przedstawicielka płci pięknej. Autor tak dobrze wykreował tą postać, iż trudno mi było uwierzyć, że należy tylko do świata literackiej fikcji. Takie same emocje wzbudził we mnie hrabia Wroński. Przystojny, niezwykle męski, zapisał się na stałe na mojej liście książkowych mężów. On i Anna tworzą coś niesamowitego, taką mieszaninę gwałtownych uczuć. Czytanie opisów ich relacji, emocji, było zajęciem niesamowicie fascynującym. Aleksiej Karenin również zdobył moją przychylność. Jest zupełnym przeciwieństwem gorącego Wrońskiego - dżentelmenem spokojnym i z klasą, za którym niejedna chciałaby pójść (ja chwilami również;D ).
 
Bohaterowie bohaterami, fabuła fabułą, ale jednym z najważniejszych czynników, jakie urzekły mnie w tej pozycji, jest niesamowity język i piękny rosyjski rozmach, który opisuje. Dlatego tak bardzo kocham sięgać po klasykę, ponieważ tylko tam mogę zagłębić się w strony, a nawet rozdziały niemal poetyckich opisów krajobrazów, postaci, wnętrz. Coś cudownego. Nawet w uwielbianej przeze mnie literaturze angielskiej i francuskiej (tej XIX-wiecznej), nie znajdziecie takiej, można powiedzieć kolokwialnie, epickości w wyrażaniu obrazu widzianego słowami.

Komu polecam zagłębienie się w losy Anny Kareniny i innych bohaterów? Wszystkim, na prawdę wszystkim. Nie zależnie, czy jesteś kobietą czy mężczyzną. Pokochasz tą powieść tak samo, jak ja, ponieważ to kawał pięknej literatury, który każdy powinien znać.

Życzę miłego zaczytania,
A.
~*~
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2012
Stron: 908
Tłumaczenie: Kazimiera Iłłakowiczówna
Ocena: 10/10

piątek, 29 lipca 2016

26. E. Gaskell "PÓŁNOC I POŁUDNIE"

Jestem wielką miłośniczką powieści napisanych w dawnych czasach. Takich, które mają swój specyficzny klimat i charakter. Zawsze sięgam po tego typu książki z wypiekami na twarzy. Jedne są lepsze, inne gorsze, ale i tak przeżywam niesamowite chwile, zagłębiając się w świat, jakiego już nie ma. Tak samo jest z powieścią, którą chciałam Wam dziś zrecenzować:) 

Przed Wami "Północ i Południe" Elizabeth Gaskell.

Margaret Hale, córka pastora, mieszka na południu Anglii. Jest piękną, młodą, bardzo wrażliwą kobietą. Niestety koleje losu sprawiają, iż głowa rodziny postanawia opuścić wraz z najbliższymi bogate południe i osiedlić się w przemysłowym, położonym na północy Milton. Margaret nie jest zachwycona zmianą, ale gdy na jej drodze staje przystojny John Thorton, wszystko się zmienia.


Powieść zachwyciła mnie tym, jak obrazowo ukazała różnice między północą a południem. Inne obyczaje, wartości, ludzie... W samym tego środku piękna para, jaką są Margaret i John:) Zakochałam się w dialogach pomiędzy tymi postaciami. Najbardziej w tym wszystkim cieszy mnie to, że wątek miłosny został przez Gaskell potraktowany bardzo subtelnie. Gorące uczucia widzimy jedynie poprzez delikatne i drobne gesty, bardzo romantyczne i zmysłowe. Ta strona powieści, choć bardzo ważna, nie wysuwa się na pierwsze miejsce, bowiem najważniejszymi są tutaj wspomniane wcześniej problemy społeczne i sposoby, z jakimi bohaterowie starają sobie z nimi radzić.


Pięknym według mnie jest również to, jak bardzo książka Gaskell jest dopracowana. Język, jakim operuje autorka, to cudo:) Właśnie za to kocham tego typu powieści. Współcześnie niemal zaniknęła zupełnie taka pisarska umiejętność dokładnego, niemal poetyckiego opisywania rzeczywistości. Podczas czytania wciąż nie mogłam się wyzbyć uśmiechu nad niesamowitą składnią i bogactwem językowym. Zdaję sobie sprawę, iż to duża zasługa tłumacza, ale zrobił kawał dobrej roboty:)

"Północ i Południe" jest powieścią dla czytelników, którzy uwielbiają delektować się czytaniem. Nie poszukują szybkiej, pędzącej na załamanie karku akcji i żywiołowych akcentów, a dokładnego opisania otoczenia, w którym rozgrywa się akcja, samych bohaterów i ich emocji. Ja uwielbiam taką właśnie prozę, ale jestem w stanie zrozumieć - nie każdemu spodoba się na tyle, by reagowali z podobnym entuzjazmem na dzieło pani Gaskell.


Nie jest to moja kochana Jane Austen, którą wciąż uważam za królową prozy wiktoriańskiej, ale i tak cieszę się, iż było mi dane zapoznać się z pięknym kawałkiem dziewiętnastowiecznej lektury. Polecam każdemu miłośnikowi klasyki i angielskiego romansu:) 

Miłego zaczytania!
A.
~*~
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2014
Stron: 576
Tłumaczenie: Katarzyna Kwiatkowska
Ocena: 8/10

sobota, 16 lipca 2016

24. Ch. Bronte "DZIWNE LOSY JANE EYRE"

Jestem ogromną fanką klasyki i niezwykle ogromnie się cieszę, gdy mogę przeczytać powieści tak wyborne, jak ta, którą zamierzam Wam dziś zaprezentować. Wszak nieco się spóźniłam, ponieważ urodziny autorki były już jakiś czas temu, ale mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi tego za złe.

Zapraszam na recenzję "Dziwne Losy Jane Eyre" autorstwa Charlotte Bronte.


Jane Eyre jest osieroconą dziewczynką, która została oddana na utrzymanie żony swojego wuja. W nowym domu jest szykanowana i znienawidzona przez krewnych. W wieku dziesięciu lat zostaje wysłana na naukę do Zakładu Lowood. To tam przyucza się na guwernantkę. Zostaje nauczycielką córki pana Rochestera, u którego otrzymuje posadę. A co dalej dzieje się między nimi? Tego musicie się dowiedzieć już sami.

Uwielbiam tę historię. Jest esencją całej angielskiej klasyki literatury - wzrusza, bawi, porusza i pozwala przeżyć niesamowite katharsis! Kocham główną bohaterkę, za jej prostolinijność, za dobro i inteligencję. Jane jest postacią wzbudzającą wiele sympatii, losy tej biednej dziewczyny obserwujemy z zapartym tchem. Do grona moich książkowych mężów dopisuję Edwarda Fairfaxa Rochestera. To wspaniały mężczyzna - tajemniczy, hardy, przystojny:)


Mimo wszystko najbardziej w tej powieści podoba mi się to, że czytałam ją już trzeci raz, a zwróciłam uwagę na zupełnie inne smaczki niż ongiś. Wydawało mi się, iż odkrywam karty tej historii na nowo. To jest coś niesamowitego! Uśmiechałam się od ucha do ucha, czytając z zapałem kolejne akapity, wyobrażałam sobie mroczną atmosferę Thorfield Hall i wsłuchiwałam się w dialogi bohaterów.



Wspaniała to książka. Nie jest to może moja najukochańsza Jane Austen, ale i tak oczarowała mnie po raz kolejny i z pewnością przyprószy pyłkiem literackiej magii jeszcze nie raz mój umysł. 


Powieść polecam każdemu. To niemal wstyd, nie znać tak pięknej historii! Sądzę jednak, iż najlepiej odbiorą ją miłośnicy klasyki (tacy jak ja;D), niebanalnego romansu oraz interesujący się konwenansem angielskim na przełomie XVIII i XIX wieku.

W każdym razie - życzę Wam wspaniałego zaczytania i czekam na Wasze opinie na temat książki i samej recenzji w komentarzach.
Pozdrawiam!
A.
~*~
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
Tłumaczenie: Teresa Świderska
Stron: 560
Ocena: 9/10

czwartek, 28 kwietnia 2016

12. J. Austen "MANSFIELD PARK"

Przy ostatniej recenzji pisałam, że jestem w świetnej czytelniczej passie. Niestety czasami tak bywa, że ona mija. Przykro mi jednak, że sprawiła to powieść Jane Austen, którą kocham! Dziś pomówimy o "Mansfield Park", o książce z nurtu literatury klasycznej, jaka najmniej mi się podobała. Dlaczego? Zaraz wyjaśnię.

Historia jest niebanalna. Opowiada o życiu Fanny Price. Poznajemy ją jako dziewczynkę, mieszkającą w katastrofalnych warunkach w patologicznej, biednej rodzinie. Jej matka przed laty wyszła za mąż za nadużywającego alkoholu mężczyznę. Teraz, kiedy rodzina jest na skraju głodu jej siostra, pani Bertram, chce jej pomóc i przyjmuje do swojej posiadłości - Mansfield Park - małą Fanny, by wychować ją i wydać korzystnie za mąż. Dziewczynka, bardzo pogodna i inteligentna szybko przystosowuje się do warunków panujących w nowym domu. Czy jest tam mile widziana? Czy dorastając spotka miłość swojego życia? A może jest ona bliżej niż się jej wydaje?

Jak widać sama fabuła jest interesująca, nawet bardzo. Wydaje mi się jednak, że ta książka mnie nieco znudziła. Sięgając po Austen mam w głowie zawsze pewien schemat - jest dziewczyna z dobrej rodziny, ale bez pieniędzy i musi wyjść za mąż, by często ratować majątek. Tutaj dzieje się inaczej. Być może dlatego odebrałam ją tak źle. Nastawiłam się na co innego, a jest to zdecydowanie najpoważniejsza powieść Austen. 

Sama bohaterka - Fanny - jakoś mnie do siebie nie przekonała. Jest do bólu uczciwa i wręcz mdła w swoim wyimaginowanym świecie. W swoim perfekcjonizmie jest niemal irytująca. Tak samo Edmund - syn Bertramów. Ani trochę obydwoje nie wzbudzili mojej sympatii. Nie są to bohaterowie, których mogłabym zapamiętać na długo, ba(!), raczej chciałabym zapomnieć. Przynajmniej na tę chwilę.

Od razu uprzedzam, że nie odstraszam Was od tej książki! Nie mam tego na celu. Powieść jest napisana pięknym językiem i jestem pewna, że duża część czytelników bardzo polubi eteryczną Fanny i idealnego Edmunda. 

Ja sięgnę jeszcze raz po tę książkę za jakiś czas, już  innym nastawieniem. Być może wtedy mnie oczaruje, bo to wstyd tak nie lubić jakiejś pozycji pani Austen. No ale cóż, są gusta i guściki. Mnie ta powieść do siebie nie przekonała i na razie rzucam ją w kąt. Może jeszcze wróci do łask.

Zapraszam do dyskusji na dole!
Pozdrawiam, 
A.
~*~
Metryczka:
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: Anna Przepełska-Trzeciakowska
Stron: 432
Ocena: 5.5/10

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

11. M. Mitchell "PRZEMINĘŁO Z WIATREM"

Muszę się Wam przyznać, że jestem w bardzo dobrej passie czytelniczej. Dziś zrecenzuję drugą książkę, która z pewnością wpisze się w mój prywatny kanon lektur, do jakich będę wracać wielokrotnie. Do tego jest to druga książka w tym miesiącu, która wzbudziła we mnie tyle emocji!!! Uwielbiam właśnie taką stroną literatury, literatury miotającej moimi uczuciami jak wiatr balonikiem. Coś niesamowitego! Bowiem zaraz pomówię o "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell.

USA na progu wojny secesyjnej. Scarlett O'Hara jest córką bogatego irlandzkiego plantatora bawełny. Przeżywa swoją pierwszą, prawdziwą miłość o Ashleya Wilkesa, który odrzuca jej względy i żeni się z kuzynką Melanią Hamilton. Panienka od samego początku szczerze jej nienawidzi, nie widząc jak wiele zawdzięcza. Lincoln wypowiada wojnę Południowcom, a one mogą liczyć tylko na siebie po wyjeździe mężczyzny, którego obie kochają. Czy Scarlett zrozumie bezcelowość swoich starań o żonatego mężczyznę? Jak przeżyje koszmar najbardziej krwawej wojny domowej w historii USA? Czy los postawi przed nią innego człowieka, który ukróci nieco jej pyszałkowatość?

Już dawno nie czytałam tak dobrej klasyki! Szczególnie o okresie wojny secesyjnej. Prywatnie jestem wielką pasjonatką tego okresu w historii Stanów Zjednoczonych. Swego czasu pisałam nawet historyczne prace na ten temat. Skupiałam się jednak tylko na suchych faktach. Przedstawiałam kalendarium działań wojennych, przestawiałam najważniejsze postaci. Przyznam się, że zawsze byłam "Południowcem". Po tym co zrobił William Sherman taktując "taktykę spalonej ziemi"... nie mogło to wzbudzić mojej sympatii do Jankesów. Nigdy nie skupiałam się w swoich rozprawach na życiu jednostki podczas konfliktu. "Przeminęło z wiatrem" otworzyło mi oczy. Pokazało, co musiały robić kobiety by przeżyć w świecie, w którym jakiekolwiek prawa do zarobku mieli tylko mężczyźni. Jednak Scarlett była skłonna zrobić wszystko, by utrzymać Tarę, swoją ukochaną ziemię. Pod tym względem jej postać jest godna podziwu.

Uwielbiam Scarlett, mimo że jest kobietą próżną i bardzo naiwną. Jest jednak osóbką słodką wręcz w swoich małych intrygach i przekomarzaniach z innymi, szczególnie z Rhettem Butlerem. To mój kolejny literacki mąż! Mężczyzna idealny! Przystojny, zaradny, kochający... Ahhh! Takich dżentelmenów już nie ma! Dlatego szczerze płakałam przy ostatnich kartkach powieści. To nie musiało się tak kończyć! Mitchell zrobiła mi nieco przykrość kończąc tak a nie inaczej!

Powieść Mitchell jest dla mnie rewolucyjna, między innymi ze względu na to, o czym wspomniałam wcześniej. Rozpaliła znów moją miłość do wojny secesyjnej. Przyłapuję się na tym, że ponownie dużo siedzę w książkach o tym okresie, ale właściwie tylko utrwalam tę wiedzę. Mam wrażenie, iż wiem już wszystko z tych źródeł, które są mi dostępne.

Podsumowując, "Przeminęło z wiatrem" na stałe wpisało się w listę moich ulubionych lektur. Mimo, że książkę skończyłam dosłownie kilka dni temu mam ochotę znów ją przeczytać, co z resztą robię - po kawałeczku - każdego dnia. Zupełnie zwariowałam na jej punkcie!

A Wy co sądzicie o "Przeminęło z wiatrem"? Macie chęć i chcecie bym sięgnęła po "kontynuacje" tej powieści, bo z tego, co się dowidziałam są takowe? Chcecie może abym zrecenzowała ekranizację ze wspaniałą Vivian Leigh w roli głównej, w ramach cyklu "Filmowe Ekranizacje"? Jak zwykle zapraszam do dyskusji w komentarzach:)

Pozdrawiam,
A.
~*~
Metryczka:
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2008
Tłumaczenie: Celina Wieniewska
Stron: 879
Ocena: 10/10

niedziela, 17 kwietnia 2016

9. E. Bronte "WICHROWE WZGÓRZA"

Dziś przyszedł czas na "Wichrowe Wzgórza", powieść, która zachwyciła mnie i wciągnęła bez reszty. Zdecydowanie jedna z najlepszych w tym roku. A dlaczego tak uważam? Czytajcie dalej.

Sama historia ma zamknięty układ. Na samym początku poznajemy pana Lockwooda, który jest nowym najemcą Drozdowego Gniazda. Zachorował i jest zmuszony do długiego pobytu w domu. Jego gospodyni, Ellen, opowiada mu dokładnie to, co działo się w tej okolicy. Pan Earnshaw spotyka i przygarnia małego cygańskiego przybłędę, kiedy przebywa poza domem, w Liverpoolu. Chłopiec nazywa się Heathcliff. Córka pana domu na początku jest niechętna do znajomości, ale w końcu bardzo przywiązuje się do małego znajdy. Jej brat Hindley, panicz Earnshaw i spadkobierca Wichrowych Wzgórz po ojcu, nienawidzi nowego członka rodziny. Gdy umiera pan Earnshaw, nowa głowa rodziny nie okazuje mu ani grama życzliwości, ba, Heathcliff jest przez niego wyszydzany i gnębiony. Jednocześnie rodzi się miłość pomiędzy znajdą a Katy. Uczucie, które później okazuje się samym złem.
"Wichrowe Wzgórza" to jedyna powieść Emily Bronte. Jakże szkoda! Była świetna! Spodobała mi się tak bardzo, bo nie układała się w identyczny sposób, jak inne angielskie powieści XIX-wieczne. Nie mamy to ciągłych umizgów i w końcu bardzo szczęśliwego zakończenia. Nie żebym krytykowała tamte opowieści, wiecie, jak kocham Austen, ale to jest coś zgoła innego. 
Główni bohaterowie nie są jednoznaczni. Heathcliff na początku nie wydaje się być mężczyzną, który doprowadzi do tego, do czego doprowadził. Ot biedny cygański chłopaczek, który z resztą nie wzbudza większej sympatii. Katy też nie pokazuje czytelnikowi swojej prawdziwej twarzy. Lubię takie postacie. Są pełnokrwiste i pełnowymiarowe, nie są idealne, dlatego realizm jest tak dobrze ukazany. 
Powieść ma bardzo surowy charakter. Nie zdziwiłam się więc, gdy w informacjach o powieści odnalazłam, że jest klasyfikowana jako gotycka. Moim zdaniem to miejsce akcji daje jej takiego tła. Okolica Wichrowych Wzgórz i Drozdowego Gniazda to miejsce niemal bezludne i dziewicze. W swoim spokoju jest nawet nieco przerażające. 
"Wichrowe Wzgórza" przekazują czytającemu ważny morał - zemsta nie jest żadnym wyjściem, czasami doprowadzi nas do jeszcze większego cierpienia niż te, jakie nam dano. Możemy potem do końca naszych dni żałować tego, co zrobiliśmy. Wskroś ta myśl będzie przeszywać nasze umysły, dzień będzie koszmarem, a noc nie przyniesie ukojenia. 

Zabierając się za "Wichrowe Wzgórza" nie sądziłam, że czeka mnie taka uczta literacka. Powieść baqrdzo życiowa i bardzo wartościowa. Szkoda, że Bronte nie napisała żadnej innej powieści. Sięgnęłabym z pewnością! Polecam!

Miłego zaczytania w dziejach zapisanych w murach Wichrowych Wzgórz i Drozdowego Gniazda!
Pozdrawiam,
A.
~*~
Metryczka:
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: Janina Sujkowska
Stron: 336
Ocena: 9/10

czwartek, 14 kwietnia 2016

8. J. Austen "ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA"

Witam Was ponownie na moim blogu:) Dziś recenzja kolejnej powieści Jane Austen - "Rozważna i romantyczna". Pewnie wydaje się Wam, że jestem strasznie monotematyczna, ale teraz się tak złożyło, że mam sposobność czytać trochę klasyki, a to super okazja, by ją zrecenzować świeżo po lekturze. Ale mogę zapewnić, nawet tych najbardziej zatwardziałych przeciwników klasyki, że to kawał dobrych historii. Czytaliście już zapewne moje recenzje innych klasyków, więc widzicie, jak bardzo mi się podobały:) Zachęcam do lektury:)
A ja biorę się za recenzję "Rozważnej..."
~*~


"Rozważna i romantyczna" to jedna z najwcześniejszych powieści Austen. Można to poczuć nawet nie zaglądając w kalendarium jej twórczości. Styl Austen bowiem zmieniał się z czasem. Pierwsze powieści różnią się nieco od tych wydanych pośmiertnie. Co nie ujmuje kunsztu:) Ja uwielbiam ją w każdej odsłonie:)

Fabuła rozpoczyna się smutnym wydarzeniem - śmiercią pana Dashwooda. Na łożu śmierci wymusza na swoim synu obietnicę pomocy i wsparcia dla swoich córek i żony. Niestety John Dashwood jest mężczyzną uległym żonie, a ona pragnie zachować majątek w całości dla siebie. Obietnica pomocy zostaje więc sprowadzona do śmiesznych symbolicznych zagrywek. Wdowa po Dashwoodzie wraz z dziećmi opuszcza ukochany dom i zamieszkuje w posiadłości Barton. Marianna i Eleonora, które są już na wydaniu, pragną znaleźć miłość swojego życia i być szczęśliwe. Czy im się uda? Czy odmienne charaktery sióstr nie odbiją się na ich relacji? Jak rozwiążą problem tragicznej sytuacji materialnej?

Powieść bardzo mi się podobała. Jest doskonałym opowiadaniem o losach dwóch sióstr, które w różny sposób dążą do osiągnięcia szczęścia. Jedna - opanowana i trzymająca na wodzy swój temperament i humory, druga - wybuchowa, poddająca się gwałtownym emocjom tworzą duet tak bardzo charakterystyczny. Narrator (3. os.) pozwala nam jednak zajrzeć częściej w światopogląd tej "rozważnej", która jest doskonałym obserwatorem. Czytając powieść miałam wrażenie jakby Austen bardziej lubiła właśnie ją. Później dowiedziałam się, że to mogło wynikać z tego, iż "rozważna" jest bardziej podobna do samej autorki.

Austen świetnie, jak w każdej ze swoich powieści, maluje obraz angielskiego ziemiaństwa. Życie toczące się na kartach powieści jest z lekka monotonne, upstrzone jedynie towarzyskimi wizytami pełnymi plotek i sztywności konwenansów. I tutaj pojawia się najczęstszy problem poruszany w historiach pisanych przez Austen, a który w "Rozważnej..." jest szczególnie widoczny. Jest to sytuacja kobiet żyjących w XVIII-XIX wieku. Świat w tamtym czasie był rządzonym i należał do mężczyzn. Płeć piękna nie miała swobód, prawa do własnego wyboru i dziedziczenia. Pani Dashwood i jej córki nie mogły żyć dalej w rodzinnym domu, ponieważ należał się, po śmierci ich męża i ojca, synowi, który notabene był już żonaty i mieszkał gdzie indziej. Były w rozpaczliwej sytuacji, bez pieniędzy i dachu nad głową. Jedynym sposobem na wyjście z takiej sytuacji mogło być małżeństwo, ale przecież mężczyźni nie ożenią się z kobietą bez posagu. Hipokryzja:(

Muszę się Wam przyznać, że od razu domyśliłam się rozwoju wypadków jeżeli chodzi o jedną z sióstr:) Pułkownik Brandon to mój książkowy mąż:) Ci, którzy czytali, będą wiedzieli jaką rolę owy dżentelmen spełnił w powieści.

Reasumując, powieść bardzo przyjemna! Zakończenie pokazuje ważny morał i skłania czytelnika o rozmyślań i zastanowienia nad ludzką moralnością.

~*~
Metryczka:
Wydawnictwo: Świat Książki
Tłumaczenie: Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Rok wydania: 2014
Stron: 352
Ocena: 8/10

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

7. J. Austen "EMMA"

Wiosna chyba rozgościła się już na dobre za naszymi oknami, więc warto sięgnąć po lekką i przyjemną powieść. Dziś proponuję Wam "Emmę" pióra niezawodnej Jane Austen, która swego czasu zapaliła moją pasję do realiów XIX-wiecznych. "Emma" jest drugą pozycją w cyklu "Pora na klasykę".

Emma Woodhouse jest dwudziestoletnią bardzo piękną i inteligentną kobietą. Mieszka wraz ze swoim ojcem w Highbury. Niedawno towarzyszyła im również jej guwernantka - panna Taylor - ale wyszła za mąż za miejscowego wdowca. To małżeństwo, w którego skojarzeniu Emma miała swój udział, sprawiło że panienka zauważyła w sobie wielki talent do swatania par. Nie osiada na laurach i postanawia znaleźć odpowiedniego kandydata dla swojej nowej przyjaciółki - panny Smith. Co z tego wyniknie? Czy Emma dopnie swego? A może sama wpadnie w sidła miłości, których tak się wystrzega?

Czytałam już kilka powieści Jane Austen, ale muszę przyznać, że z "Emmą" zaznajamiałam się po raz pierwszy. Jakże miłe było to spotkanie! "Emma" jest powieścią, która chwilami w bardzo zabawny sposób opisuje problemy XIX-wiecznej Angielki. Angielska prowincja jest miejscem pełnym konwenansów i sztywnych obyczajów. Emma, która nie ma żadnych obowiązków, doskonale odnajduje się w tej sferze.

Podczas lektury, główna bohaterka bardzo przypominała mi inną postać z książek Austen. Mianowicie Elizabeth Bennet z pozycji "Duma i uprzedzenie" (niebawem również o niej opowiem). Ma majątek i rodzinę wszak nudzi się bez towarzystwa przyjaciół. Jednoczenśnie Emma jest bardzo rozpieszczona. Ma duże mniemanie o siebie i nie widzi nic złego w manipulowaniu innymi. Jednak lubię ją. Jest uroczą postacią, która umilała mi jeszcze bardziej zabawną historię, szczególnie komiczne zakończenie, w myśl powiedzenia: "Kto się lubi ten się czubi". :)

Austen z bohaterów drugoplanowych również zrobiła użytek, ukazując przez ich zachowanie konkretne postawy ludzkie i ich charaktery. Znajdziemy tutaj niemal wszystko, na przykład: ojciec Emmy - Henry Woodhouse jest strasznym hipochondrykiem i flegmatykiem o ciężkim usposobieniu, a panna Taylor (właściwie pani Weston) to uosobienie rozsądku i roztropności. Ale to jest specyfikacja literatury Austen. Świetnie tworzyła ludzkie portrety. Za to właśnie lubię jej angielską klasykę.


Podsumowując - idealna powieść na wiosnę! Lekka, przyjemna i zabawna. Dla wielbicieli prozy J. Austen oraz klasyki angielskiej. Powieść niepozorna w swej prostocie, ale zawierająca ważny morał.

Pozdrawiam!
Miłego zaczytania, 
A.
~*~
Metryczka:
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009
Tłumaczenie: Jadwiga Dmochowska
Stron: 415
Ocena: 8/10

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

5. J. I. Kraszewski "HRABINA COSEL"

Dzisiaj książka nieco inna niż wszystkie, jakie do tej pory recenzowałam. Otwieram cykl "Pora na klasykę" - czyli serię, w ramach której będą się pojawiały, co jakiś czas, pozycje z kanonu powieści wybitnych. Powieści, które stały się kultowe przez wieki i które ukształtowały współczesną literaturę. Postanowiłam zacząć od "Hrabiny Cosel". Dlaczego? Nigdy nie czytałam prozy Józefa Ignacego Kraszewskiego i byłam bardzo zainteresowana nagłym "romansem" z jego tego typu twórczością. Co wyszło z tego nowego związku? Coś bardzo przyjemnego!:)

Na kartach książki poznajemy historię Anny Hoym, żony jednego z najważniejszych ministrów Augusta II Mocnego. W czasie alkoholowego upojenia (delikatnie mówiąc;D) pan Hoym zapewnia króla o piękności swojej żony. Wraz z innym urzędnikiem zawarł zakład, że jeśli jego połowica okaże się najpiękniejszą panią na dworze, to wygra dużo pieniędzy. Co z tego wyniknie? W jaki sposób Anna Hoym stanie się hrabiną Cosel? Przekonajcie się sami;D

Powieść wciągnęła mnie od pierwszych stron, choć po kilku poprzednich lżejszych lekturach trudno było mi się przyzwyczaić do patetycznego tonu, długich opisów i tym podobnych środków warsztatów pisarskich dawnych pisarzy. Przyciągnęła mnie bowiem świetnie wykreowana główna bohaterka oraz niezwykle wysublimowany i zobrazowany w wybitny sposób świat intryg dworskich. To utrzymywało moje zainteresowanie pozycją. Od czasu przeczytania ostatniej strony, Kraszewski jest moim mistrzem kreacji porachunków na tle królewskiego tronu.

Wspomniałam o głównej bohaterce. Anna Hoym to jedna z moich ulubionych postaci w polskiej literaturze. Być może spodobała mi się dlatego, iż była autentyczną osobą. Nie wiem. Tak czy inaczej, to inteligentna młoda kobieta, potrafiąca wykorzystać swoje atuty w odpowiedni sposób. Jest doskonałym przykładem siły oraz piękna kobiecości. To smutne, jak skończyła. Z pewnością na to nie zasługiwała.
Za to króla Augusta II Mocnego wprost nienawidzę! Miałam ochotę rzucać książką, choć jest tak ślicznie wydana. Cóż za wierny obraz szowinistycznego, męskiego organizmu, żerującego na kobietach w celu samozaspokojenia! Paskudnik! Myślę, że stojąc przed nim, nie miałabym żadnego problemu i wymierzyłabym mu siarczysty policzek za te wszystkie świństwa. To nie jest odpowiedni człowiek na miejsce na tronie. Wykorzystywał swoich poddanych, by dalej prowadzić hulaszcze życie. Moim zdaniem, Cosel powinna spełnić swoje groźby wobec niego (Ci co czytali wiedzą o co chodzi;D).



Podsumowując - pozycja świetna dla fanów klasyki, ale nie dla ludzi, którzy zaczynają przygodę z historiami czasów minionych. Nie odnajdą się w mocno odmiennym od współczesnego stylu, dlatego polecam tylko starym wyjadaczom pozycji historycznych:)

Pozdrawiam!
A.

~*~

Metryczka:
Wydawnictwo: Kurpisz
Stron: 328
Ocena: 7.5/10